• Wpisów:1283
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:27 dni temu
  • Licznik odwiedzin:77 808 / 3404 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Fascynuje mnie, dlaczego akurat ten człowiek nas pociąga, dlaczego za nim chcemy iść. Dlaczego z pewnymi osobami relacje trwają przez całe życie, mimo że - wydawałoby się - nie ma ku temu żadnych powodów. Dlaczego pewne osoby tkwią nam w sercu i nie da się ich stamtąd wyrzucić, mimo że wszystko nas dzieli, a nawet już się z nimi nie spotykamy."

- Bartłomiej Dobroczyński w rozmowie z Agnieszką Jucewicz
 

 
"Jak nie dasz rady, to znaczy, że nie dasz rady. A nie, że kończy się świat. Jeśli się nie wyrobisz, to znaczy, że się nie wyrobisz. A nie, że nie można na Ciebie liczyć.
Kiedy nie zadowolisz wszystkich, to znaczy, że nie wszyscy będą zadowoleni. A nie, że jesteś bezwartościowy. Kiedy poniesiesz porażkę, to znaczy, że poniesiesz porażkę. A nie, że jesteś porażką."

- autor nieznany
 

 
"Myślę, że najgorsze, co może kogoś spotkać, to przegapienie swojego życia. Niewykorzystanie szansy na zrealizowanie swoich pragnień, na odnalezienie sensu i wreszcie - na poznanie i pokochanie siebie samego. Najgorsze dla człowieka to obejrzeć się wstecz, gdy jest już za późno, spojrzeć na swoje życie i uświadomić sobie, że - z głupoty, lenistwa czy tchórzostwa - nie poszło się drogami, którymi chciało się iść."

- Marcin Szczygielski "Berek"
 

 
Są ludzie, z którymi tracisz czas i ludzie, z którymi tracisz poczucie czasu.
To tylko kwestia wyboru.
 

 
"Zauważyłaś? Jesteśmy ludźmi kulturalnymi. Może lepiej byłoby napisać - z wpojoną kulturą, która nie cała zdążyła z nas ulecieć. Jesteśmy przy tym również zamknięci w sobie, z rękami w kieszeniach, jakbyśmy chowali tam własne myśli i trzymali je kurczowo. Zwłaszcza, kiedy jest zimno. Więc gdy spotykamy się przypadkiem na ulicy i mówimy sobie „dzień dobry„ - ta wpojona w nas kultura każe nam wyciągnąć ręce z kieszeni. Robimy to wręcz odruchowo. Tak samo odruchowo ułamek sekundy później chowamy je, by nie otworzyć się bardziej, niż to konieczne do bycia kulturalnym. Symboliczny odruch wysunięcia i schowania rąk sprawia, że witamy się wszyscy wzruszeniem ramion".

Paweł Żebiełowicz
 

 
Największym motywatorem wcale nie są dobre książki czy przyjazny głos dochodzący zza pleców. Nie są nimi nagrody ani satysfakcja. Najistotniejszą motywacją powinien być cmentarz. Ta chwila, gdy uzmysławiasz sobie, że jeszcze masz czas wszystko zmienić, że jeszcze nic nie jest stracone, że jeszcze możesz się podnieść i zawalczyć. Wstawaj. Zainicjuj. Odważ się.

— N. Belcik
 

 
"Cuda nie zdarzają się nikomu z wyjątkiem tych szczęśliwych czubków, którzy widzą je wszędzie."

Stephen King – "Po zachodzie słońca"
 

 
"Zawsze jesteśmy „za” lub „przeciw”. Uczą nas tego w szkole. Wszystko musimy „lubić” albo „nie lubić”. Idąc do muzeum, powinieneś wyrazić swoją opinię: „To wspaniały obraz, naprawdę piękny. Ale spójrz tylko na tamten – co za bohomaz!” Nie możesz po prostu przyglądać się obrazowi i nie mieć opinii. Co by się stało, gdybyś ich nie miał? Każdy obraz byłby doskonały! I czyż, w pewnym sensie, tak nie jest? Każde drzewo jest doskonałym drzewem. Natura nie wytwarza drzew doskonałych i niedoskonałych. Tylko po prostu drzewa".

Dennis Genpo Merzel
 

 
I w końcu zaczynasz rozumieć, że część ludzi tzw. znajomych, traktowało cię bardzo przedmiotowo. Zawsze można było przyjść, zadzwonić, napisać. Wylać wszystkie emocje. Wypłakać każdy problem. "Wynarzekać" się ile wlezie. "Bo przecież ona tyle przeszła, że na pewno zrozumie. Ona mnie nie oleje. Zawsze wysłucha. Doradzi. I jeszcze zrobi to w najbardziej z możliwie delikatnych sposobów. Ukoi każdą irytację. Osłodzi każdy gorzki smak porażki." Tylko w końcu nadchodzi taki moment, że dostrzegasz jak to wszystko funkcjonuje. Ileż w tym wszystkim hipokryzji. I jak bardzo inni mają twoje problemy w d*pie, kiedy oczekujesz chociaż minimalnej atencji. Otrzymujesz milczenie, albo rzucone szybko "będzie dobrze" czy "ty sobie zawsze dasz radę, bo jesteś silna". No jasne. Bardzo wygodne podejście. Zatem zamknęłam swój kącik porad psychoterapeutycznych. I mam gdzieś czy to się komuś podoba czy nie. Może część ludzi w kocu zrozumie, że nie jestem naczyniem do wlewania negatywnych uczuć. Pomagałam, bo chciałam to robić, bo mogłam, bo uważam, że pomaganie jest zwyczajną, ludzką predyspozycją, a nie dlatego, że jestem naiwnym stworzeniem, które "tak już ma więc trzeba wykorzystać ile się da". Nie. To tak niestety nie działa. Żadna znajomość nie będzie jednostronna. Granice mojego serca stały się coraz mocniejsze i coraz bardziej ostre. Jeśli potrzebujesz jego dobroci - to chodź, wiesz, ze jeśli jesteś w porządku, to zawsze ją otrzymasz. Ale jeśli nadal poszukujesz we mnie naiwności to wiedz, że na marne. To już tak k*rwa nie działa.

- Aleksandra Steć
 

 
Przeciętny człowiek "patrzy, nie widząc, słucha, nie słysząc, dotyka, nie czując, je, nie smakując, porusza się bez świadomości swego ciała, wdycha, nie zdając sobie sprawy z zapachu ani aromatu, i wreszcie mówi, lecz nie myśli
 

 
(...)

Pewnego razu człowiek popełnił błąd. Przeraził się i nie wiedział gdzie się podziać ze wstydu. Przyrzekł sobie, że już nigdy-przenigdy nie popełni żadnego błędu, dbając o swój spokój. Zaczął chodzić wolniej, by się nie potknąć.
Przestał rozmawiać, by nie powiedzieć niechcący czegoś niestosownego. Schował głęboko wszystkie swoje opinie (tak głęboko, że w ogóle nie miał już własnego zdania). Nikomu nie wadził, wszędzie witano go z uśmiechem. Już nigdy w życiu nie popełnił żadnego błędu.... .

Błędem stało się całe jego życie...

(...)
 

 
Nie ma co się czarować. Część ludzi, żyje w pustych związkach, w których brakuje miłości. Poznają się, spotykają, później decydują się sformalizować tę relację albo i nie. I tak po prostu trwają. Bo tak łatwiej, wygodniej, miło i czasem przytulnie. Seks, wspólną wycieczkę czy podarowany prezent albo ścięte kwiaty - uważają za najwyższy przejaw okazania uczuć. Nie wiedząc nawet czym te uczucia są. Nie czując nic więcej poza przywiązaniem i ogromną potrzebą ochrony przed samotnością. Codzienne kłótnie, wyimaginowane katastrofy, które biorą się z poczucia braku pewności, że to co robią ma sens i brak prawidłowej komunikacji, doprowadza często zupełnie do rozluźnienia więzi. Ale co gorsze - ci ludzie nadal w tym trwają. Boją się zakończyć coś, czego koniec i tak jest nieuchronny. Często patrzą ze zdumieniem na filmy czy książki - mówią: "taka miłość się nie zdarza". To bardzo wygodne myślenie. Bo jeśli im się nie zdarzyło, to jakże mogłoby się zdarzyć komuś innemu? Absolutnie to niemożliwe. Jako ludzie mamy niestety mocną tendencję wątpić w to, czego sami nie przeżyliśmy. I jestem tu daleka od oceny kogokolwiek, tak po prostu jest. Oczywiście, że często media czy sztuka serwuje nam mocno wyidealizowany obraz związku. Często zupełnie oderwany od rzeczywistości. Zazwyczaj królują w takich aspektach początki miłości romantycznej czyli po prostu zakochanie, gdzie ludzie szaleją nabuzowani neuroprzekaźnikami. Ale miłość się "zdarza". Napiszę nawet więcej. Miłość jest w każdym z nas. Miłość do świata, siebie, do innych istot. To temat - rzeka. Niemniej jednak skupmy się na miłości romantycznej, pomiędzy dwoma osobami. Mimo, że rodzimy się już z predyspozycją do tego, żeby kochać - nie każdy ma odwagę odnaleźć osobę, która tę miłość w pełni będzie potrafiła w nim rozbudzić. Od nastoletnich lat ludzie czują presję "bycia w związku". I ta presja towarzyszy im przez długie lata. W najgorszych przypadkach przez całe życia. Tłumacząc swoje nieudane relacje tym, ze "kobiety takie są" czy "wszyscy mężczyźni tak mają". Nieprawda. To, że Twoja partnerka jest akurat taka, albo Twój partner ma takie czy inne cechy - nie znaczy, że mamy prawo generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka. Tu znowu pojawia się temat wygody i obawa przed spojrzeniem prawdzie w oczy. Obawa przed zagłębieniem się w sobie i odszukaniem odpowiedzi na pytanie: "czego tak naprawdę chcę?". Niektórzy ludzie zadowalają się relacją, która nie jest dla nich, blokują serce przed właściwą osobą, przed kimś, z kim mogliby być szczęśliwi. Tak bardzo boją się samotności, że wiążą się z kimś, kto w żaden sposób z nimi nie rezonuje. Czekają, że może "trafi się" ktoś lepszy i przeskoczą sobie wtedy beztrosko z jednego kwiatka na drugi. To tak nie działa. Często trzeba pobyć jakiś czas samemu, żeby zrozumieć czego się chce. Czego się w związku potrzebuje. Jaka osoba będzie dla nas odpowiednia. Z kim będziemy mogli być szczęśliwi. Z kim jesteśmy w stanie zbudować związek oparty na miłości, przyjaźni i namiętności. Żeby kochać naprawdę - trzeba być odważnym. Dajemy drugiemu człowiekowi siebie bezwarunkowo. W miłości nie ma miejsca na zabezpieczenia. Nie ma miejsca na "kocham cię, ale...". To co jest prawdziwe nie stawia warunków. Albo kogoś kochamy albo nie. Bo kiedy minie cała ta bajka, kiedy odsłonią się wady drugiego człowieka, kiedy pojawi się w życiu jakaś tragedia, to ile związków jest w stanie dalej przetrwać? Ile osób jest w stanie kochać pomimo wszystkiemu i wszystkiemu wbrew? Okazuje się, że choroba, utrata pracy, wypadek czy inne, niosące za sobą negatywne emocje wydarzenie jest w stanie rozwalić wszystko jak domek z kart. Naprawdę prawdziwa miłość może ulec destrukcji z takiego powodu? Nie sądzę. Zatem nie warto tracić czasu na zabawę kartami. Związek to nie przetarg. To nie kalkulacja kto i ile może mi dać. Prawdziwy związek sięga dużo, dużo głębiej. To bezwarunkowa miłość i szacunek. Pewność, że jest się razem na dobre i złe. Połączenie duchowe, którego nie są w stanie zniszczyć czynniki zewnętrzne. I tysiące osób może mi mówić, że "miłości nie ma" albo "miłość, o jakiej piszesz się nie zdarza". Ja wiem co czuję i co zdarzyło się mi. I jestem równie pewna tego, że każdy może tego doświadczyć, jeśli tylko wyjdzie poza swoją strefę komfortu i pozbędzie się strachu przed pokochaniem drugiej istoty. Całkowicie i w pełni. Takiej, jaka ona jest.

- Moja dusza pachnie Tobą
 

 
Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.
 

 
Siedzę na łóżku, a w zasadzie to nie siedzę, a półleżę, z laptopem na kolanach i kieliszkiem w dłoni. No więc półleżę, piję wino, choć miałem nie pić i jem bagietkę, choć miałem nie jeść. I myślę sobie, że to jest, kurwa, strasznie smutne. Takie życie sam na sam ze sobą.

Jestem chyba w najchujowszym momencie ever. Wiem już, czego nie chcę, ale jednocześnie nie za bardzo wiem, co jest dla mnie ważne. Wiem, że nie chcę plastra, związku na zakładkę, bycia z kimś tylko po to, żeby być. Bo to fajne jest – wracać do domu, w którym ktoś czeka, krząta się, wstawia wodę na herbatę albo pyta, jak minął dzień. Niby nic, ale uświadamiasz sobie, jak bardzo Ci tego brakuje dopiero w momencie, gdy zostajesz sam. I teraz masz dwie opcje do wyboru: albo kontemplować tę swoją samość (nie samotność, bo zbyt wielu bliskich ludzi jest obok mnie), albo wziąć i przygarnąć pierwszą lepszą Małgosie, z którą będzie Ci się dobrze rozmawiać. Zaadoptować ją, oswoić i tworzyć z nią coś na kształt domu. Bo tak jest raźniej. Łatwiej i przyjemniej. Been there. Done that. Więcej nie chcę.



SAMOŚĆ*


Tak więc wybieram samość. Wieczory z książką, muzyką, internetem i patrzeniem w sufit. Czasem ktoś przyjdzie, czasem ja wyjdę, ale generalnie zawsze wracam w to samo miejsce – miejsce ciszy. Miejsce pustki. Miejsce chaosu. Miejsce szczęścia. I wszystkich złych myśli. Moje miejsce. Im dłużej w nim jestem, tym bardziej uświadamiam sobie, że wolę być sam niż z kimkolwiek. I to jest z jednej strony dobre, oznacza progres z rozwojowego punktu widzenia, a z drugiej smutne, bo wiem, że być może już zawsze będę tylko ja.

Me, myself and I.

ZA-KOCHANIE


Tymczasem przyszła jesień i człowiek czuje, że mógłby, a w zasadzie to chciałby się zakochać. Tylko widzicie, to już nie jest takie proste. Kiedyś wystarczyło, że spojrzała na Ciebie TAK, a potem wsadziła Ci stokrotkę we włosy. Wiater wiał, kwiaty pachły, i żyli długo i szczęśliwie. Teraz, dziś, w wieku czterdziestu-kilku lat, kalkulujemy. Co robi w życiu, czym się interesuje, czy jest odpowiedzialna, czy byłaby dobrą przyjaciółką dla mojego dziecka?

Załóżmy, że tak. Brawo, mamy kandydata na partnera! Tylko trochę, kurwa, gorzej, jak brakuje chemii, flow. Wzajemnego zrozumienia, czytania sobie w myślach, wybuchania głupkowatym śmiechem w tych samych momentach. Powiecie mi, że to najmniej ważne, kwestia dopracowania. Chuja tam. To coś albo jest, albo tego nie ma. Naturalna więź, koneksja, czyste, szczeniackie zakochanie. Jak dla mnie, bez tego „porażenia prądem” nie ma związku. Nie ma w ogóle wstępu do niego.

A wiecie, co jest w tym wszystkim najgorsze? Że człowiek w wieku czterdziestu-kilku lat, człowiek po kilku nieudanych związkach, człowiek wybierający samość, staje się cyniczny. Sceptyczny. Sarkastyczny. Hasztag ironia. Słowem: przestaje wierzyć, że mógłby się znów tak czysto, niewinnie, szczerze zakochać.



ŻYCIE


Gośka Halber napisała ostatnio bardzo ważny, mądry tekst. I ja Was z nim tak tu, o, zostawię. Bo nie mam lepszego pomysłu na puentę.

Ot. Taki czas, że wolę patrzeć w ścianę niż w siebie.

- Malvina Pe.
 

 
Są takie znajomości, które dają chwilową iluzję szczęścia. Są jak karta kredytowa. Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak wielkie koszty ponosisz i jak ogromny rachunek będziesz musiał zapłacić. Myślisz, że to, co otrzymujesz jest bezcenne. Dopiero później uświadamiasz sobie, że cała ta iluzja nie była warta tak naprawdę ani jednego momentu.

- Aleksandra Steć
 

 
I wiesz jak wielką masz ochotę zadzwonić do niej, żeby podzielić się tą historią. Albo po prostu przyjechać pod jej dom, wziąć za rękę i opowiedzieć wszystko. Usiąść obok i śmiać się z tego, co zupełnie bzdurne. Później wspólnie pomilczeć. Po prostu być, bo przecież zawsze doskonale rozumieliście się bez słów. Ale tego nie robisz. Rezygnujesz. (...) I po pewnym czasie uświadamiasz sobie, że nie zrobiłeś czegoś wielkiego, czegoś w swoim życiu bardzo ważnego, wyłącznie przez normy, które sam sobie narzuciłeś. Nie pamiętając już nawet dokładnie dlaczego. Nie pamiętając nawet, co w tamtym czasie było dla Ciebie normą a co nie. Dziś to już przecież nie ma znaczenia. Sp*eprzyłeś wszystko trwając pomiędzy niewiadomymi.

- Aleksandra Steć
 

 
Mam coraz częściej nieodparte wrażenie, że pięknym i inteligentnym kobietom najciężej jest znaleźć mężczyznę, który na nie najzwyczajniej zasługuje. Dzisiejsze czasy są pełne gównianych stereotypów, pełne kłamców, manipulantów i dupków. Mało tego, w tym dziwnym świecie te najbardziej wyjątkowe kobiety muszą zmagać się z niezliczoną ilością plotek, złośliwych docinków i nieprawdziwych słów wypuszczanych najczęściej przez facetów, którzy nie mogą ich mieć lub kobiety, które nie mogą z nimi konkurować. Dawniej dziwiło mnie, że wiele naprawdę świetnych dziewczyn nie miało faceta. Teraz absolutnie im się nie dziwię. Wolą być same (nie mylić z samotne) nie dlatego, że nikt ich nie chce. Nie. Wolą być same, bo znają swoją wartość i nie chcą sobie schrzanić życia z byle dupkiem. Wiedzą, że zasługują na więcej…

Ile razy słyszałem ten gówniany stereotyp, że każda ładna kobieta musi być głupia. Każda, która dba o siebie i swój wygląd najczęściej szufladkowana jest przez bandę kretynów lub kretynek, którzy najzwyczajniej w świecie nie dorastają jej do pięt. Ba! Dla wielu facetów może okazać się szokujące, że są na tym świecie kobiety, które nie chcą od nich pieniędzy, malowanie paznokci nie jest ich jedynym zajęciem, nie cierpią plotek i zawsze dokładnie mówią o co im chodzi.

Najdziwniejsze jest w tym wszystkim to, że większość facetów teoretycznie o takich marzy. Teoretycznie… bo gdy mają wybór to cholera wie dlaczego prawie zawsze wybierają tępe idiotki bez własnych pasji, marzeń i swojego zdania. I gdzie tu jakaś logika?

Pamiętasz jak pisałem jakiś czas temu, że kobiety mają już dość niezdecydowanych mężczyzn. Są nimi zmęczone. Chciałyby mieć faceta, który dokładnie wie czego chce od życia, który wie jak o nie zadbać i po prostu to robi. Bez pytań, użalania się nad sobą i wszystkich zbędnych „ale”. Oczywiście po chwili pseudo-mężczyźni wylali tonę łez hucznie bijąc w klawiaturę, że to gówno prawda. Nie zrozumieli, że dzięki nim właśnie można wyciągnąć bardzo proste wnioski: wielu dzisiejszych mężczyzn nie lubi się wysilać, wielu nie ma polotu, jaj i finezji. Są nijacy. Jak gówno spłukiwane w kiblu, które chciałoby być traktowane po królewsku.

Dlatego właśnie najgorszy typ dla nich to atrakcyjna, inteligenta, pewna siebie i seksowna kobieta. Przy niej nawet gdyby jakimś cudem zaczęli nagle się wysilać wyglądali by dalej blado jak dupa Eskimosa. Nigdy nie byli mężczyznami i najprawdopodobniej nigdy już nimi nie będą.

A inteligentna kobieta nie będzie na siłę szukać adoracji i łykać byle jakich słów od takich facetów. Ona nie potrzebuje przelotnych uczuć i tanich adoratorów. Wymaga szczerości, zdecydowania i zaangażowania. Nie da się oszukiwać. Nawet jeśli raz popełniła błąd, zaufała komuś (bo najzwyczajniej w świecie miała dobre serce), a ktoś to zaufanie wykorzystał i zdeptał – to ona uczy się na błędach. Nie da się drugi raz okłamywać, nie da sobą manipulować i nie pozwoli nikomu się wykorzystywać. Nie da kolejnej szansy zwykłemu pajacowi, a każdego kolejnego klauna rozgryzie momentalnie.

Mądrzy ludzie uczą się na błędach i często za tę naukę obrywają słowami, kłamstwami i plotkami rozsiewanymi przez głupszych ludzi nie mających za grosz klasy i szacunku.

Śmieszą mnie więc opinie, że kobiety w dzisiejszych czasach tylko wymagają. Oczekują cudów i zaangażowania nie z tej ziemi. Gówno prawda. Kobiety oczekują, że ktoś ujmie ich duszę i serce po męsku. Czekają na kogoś kto się najzwyczajniej zaangażuje, kto potrafi podejmować męskie decyzje, da im czas, zaufanie oraz obecność. W zamian wniosą do tego związku wszystko co najlepsze, wystarczy tylko dostrzec i pokochać całe piękno, które jest w ich sercu.

Zamiast narzekać drodzy chłopcy weźcie się w końcu za siebie, przestańcie przypinać łatki komuś o kim nie macie bladego pojęcia. Prawda jest taka, że najczęściej do tych pięknych i inteligentnych kobiet nawet wstydzicie się podejść i odezwać jednym słowem, więc jakim cudem wiecie o nich „wszystko”? To samo tyczy się tych pań, które żyją życiem innych zamiast swoim. Nie dorastacie im do pięt. To jasne. I nie zmienią tego plotki czy zazdrość, więc zamiast wylewać tonę jadu uczcie się życia od tych z was, które mają szacunek do siebie i klasę.

- Rafał Wicijowski, Lekcja 21 z książki Oczami Mężczyzny
 

 
..." Zanim zdiagnozujesz u siebie depresję lub niskie poczucie własnej wartości, upewnij się najpierw, czy nie otaczasz się po prostu dupkami. "...
Wiliam Gibson
 

 
„Przychodzi czas w życiu człowieka, kiedy musi zmierzyć się z czymś tak strasznym, po czym czuje, że nigdy nie będzie taki sam. Tak jakby coś mrocznego opadło, kradnąc każdą drobinę szczęścia, którą kiedykolwiek czułeś, i jedyne, do czego jesteś zdolny, to patrzeć i czuć, wiedząc, że bez względu na to, co w życiu zrobiłeś, nigdy nie będziesz w stanie tego odzyskać.”

- J.A Redmerski, "Na krawędzi zawsze"

Oczami Mężczyzny
 

 
"Ciało pamięta przelotny dotyk, parę godzin bycia z kimś zostaje na lata. Zapach włosów, potu, wilgotności, przypływa znikąd w środku dnia. W inżynierii nazywa się to pamięcią plastyczną materiału, w chemii pamięcią substratu. W życiu – tęsknotą."

- Janusz Leon Wiśniewski
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar Jamba: bardzo często nie dostrzegamy tego co jest najbliżej nas, piękny wpis
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Fragment z: „Modlitwa”, Osho

Czym jest grzech? To skrajność, popadanie w skrajność to grzech. Pozostawanie dokładnie pośrodku to wzniesienie się ponad grzech.
Dlaczego? Dlaczego grzechem jest popadanie w skrajność? Otóż skrajność to wybór, wybierasz jedną połowę, drugą odrzucasz, zaś Prawda to całość.
Mówiąc: „Będę dużo jadł”, wybrałeś połowę. Stwierdzając: „W ogóle nie będę jadł”, znowu wybierasz połowę, ale coś odrzucasz. Bycie pośrodku oznacza, że nie ma wybierania – karmisz swe ciało wolny od tej czy innej obsesji.
Nie ma obsesji, nie jesteś neurotykiem. Ciało dostaje tyle ile potrzebuje, a ciebie to nie obciąża.
Ta równowaga to wzniesienie się ponad grzech.
Zatem ilekroć równowaga bywa zakłócona, jesteś grzesznikiem. Grzesznikiem jest ten, kto jest zanadto związany ze światem, ale gdy przeskoczy w drugą skrajność, wyrzeknie się świata, występuje stanowczo przeciwko światu, też staje się grzesznikiem.
Kto akceptuje świat, nie dokonując takich czy innych wyborów, wykracza ponad niego.
Akceptacja jest transcendencją. Wybór oznacza, że pojawiasz się ty, pojawia się ego, zaczynasz walczyć.

Ilekroć popadasz w skrajność, musisz podjąć walkę, stale walczyć, gdyż w tym stanie nie ma mowy o odprężeniu. Tylko będąc pośrodku można się odprężyć.
W stanie skrajności zawsze mamy do czynienia z napięciem, obawą, niepokojem. Tylko ten środek, stan zrównoważenia, pozbawiony jest trosk i obaw, jesteś wówczas spokojny, nic cię nie niepokoi, nie ma bowiem napięcia. Napięcie to stan skrajny.
Krążysz od jednej skrajności do drugiej, dlatego jesteś tak napięty.
Albo uganiasz się za kobietami i seks stale szumi ci w głowie, albo występujesz przeciwko nim i wtedy seks… również szumi ci w głowie.
Jeżeli istniejesz dla seksu, seks będzie jedynym, co wypełnia umysł, jak dym. Gdy jesteś mu przeciwny, wrogi, seks także wypełniać będzie twój umysł, pamiętamy bowiem swoich przyjaciół, a jeszcze lepiej pamiętamy swoich wrogów.

Czasem zapominamy o przyjaciołach, lecz o wrogach nigdy, zawsze są z nami. Jak miałbyś zapomnieć o swym wrogu? Ludzie poruszający się w świecie seksu są więc całkowicie pochłonięci seksem. Zajrzyj do klasztorów, gdzie są ludzie, którzy popadli w drugą skrajność – ciągle nastawieni na seks, cały ich umysł przepełniony jest seksem.

Jedz za dużo, wpadaj w obsesję na punkcie jedzenia tak, jakby jedzenie było celem twojego życia, a pożywienie wciąż dręczyć będzie twój umysł. Pość… i wtedy też będziesz myślał o pożywieniu. Jeśli coś bezustannie nęka umysł, staje się obciążeniem. Kobieta nie stanowi problemu, mężczyzna nie jest problemem – to seks, wciąż angażujący umysł, jest problemem.
Jedzenie nie jest problemem, jesz coś i tyle, ale ciągłe myślenie o jedzeniu staje się poważnym problemem.

Jeśli umysł bez przerwy drąży kilka kwestii, jego energia ulega rozproszeniu; umysł jest otępiały, znużony, przeciążony do tego stopnia, że życie zdaje się być pozbawione sensu. Gdy umysł zostaje uwolniony od tego ciężaru, jest lekki, świeży, mówimy wówczas o inteligencji.

Człowiek ogląda świat na nowo, dzięki świadomości, która jest świeża, uwolniona od ciężaru. Cały wszechświat jest piękny – to piękno nazywamy Bogiem. Cały wszechświat jest żywy – to tętniące życie nazywamy Bogiem. Cały wszechświat jest ekstatyczny, każdą chwilę, każdą cząstkę przepełnia szczęśliwość – to szczęście i ekstazę nazywamy Bogiem.

Bóg nie jest osobą, która gdzieś tam na ciebie czeka, Bóg jest objawieniem w tym świecie. Kiedy umysł jest cichy, spokojny, przejrzysty, odciążony, młody, świeży, dziewiczy… z dziewiczym umysłem dostrzegamy Boga wszędzie. Ale twój umysł jest martwy, uczyniłeś go takim dzięki określonemu procesowi, który polega na tym, że przechodzisz z jednej skrajności w drugą i na odwrót, nigdy nie pozostając pośrodku.

Słyszałem o pijaku, który szedł ulicą, ogromną, szeroką. Zapytał przechodnia: „Gdzie jest druga strona tej ulicy?” Ulica szeroka, zapada zmierzch, gasną światła, a do tego on jest pijany. Nie widzi zbyt dobrze, więc pyta:
„Gdzie jest druga strona?” Jakiś człowiek ulitował się nad nim i pomógł mu przejść na drugą stronę.
Gdy tam dotarł, zagadnął kolejną osobę: „Gdzie jest druga strona?” Tamten przeprowadził go. Gdy przeszli na drugą stronę, pijak stwierdził: „Chwila! Co to za ludzie? Stanąłem tam, spytałem gdzie jest druga strona, oni mnie tu przyprowadzili, no to się pytam znowu gdzie jest druga strona. A oni mówią, że tam! I znowu mnie tam powleczecie… Co za ludzie tu mieszkają? Ja się pytam gdzie jest druga strona?”
Nie ma znaczenia gdzie jesteś, przeciwieństwo staje się „drugą stroną” i staje się atrakcyjne, ten dystans kusi. Nie wyobrażasz sobie nawet jak seks pociąga człowieka, który usiłuje pozostać w celibacie – nie masz pojęcia! Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie jak jedzenie przyciąga człowieka poszczącego. Nie zrozumiesz, bo są to przeżycia: jedno tylko stale krąży człowiekowi po głowie, jedzenie… seks… I tak aż po kres naszych dni. Nawet w chwili śmierci, gdy pojawia się skrajność, nie sposób uwolnić się od tej obsesji.
Jak można rozluźnić się, być „na luzie”? Nie popadaj w skrajności.
Osho „Modlitwa”
 

 
Pewnego dnia w twoim życiu pojawi się ktoś, kto złapie cię za ręke, ten kto cię wysłucha bez przerywania. Wysłucha o twojej przeszłości, bez oczekiwań pomoże bez zbędnych słów. Stare rany zagoją się, śmiejąc się z tobąi żartując daje nadzieje i odwagę. Pokazuje,że wszystko może być inaczej i daje poczucie, że jesteś z kimś wyjątkowym.
M
 

 
..." Kochałem ją, nie za to jak tańczyła z moimi aniołami, lecz za to w jaki sposób dźwięk jej imienia potrafił uciszyć moje demony. "...
Christopher Poindexter
 

 
Jeśli zostałeś brutalnie złamany, ale wciąż masz odwagę, by być łagodnym dla innych, zasługujesz na miłość głębszą niż sam ocean.

- Nikita Gill


 

 
..." Może po prostu chodzi o to, wiesz, żebyś wybrała siebie. Żebyś stawiała siebie troszkę wyżej, niż potrzeby wszystkich ludzi wokół, szczególnie, jeśli te osoby nigdy, ponad nic, nie wybrały ciebie. Wyluzuj. Nie musisz ratować wszystkich ludzi, których napotkasz na swojej drodze. Nie jesteś Matką Teresą. Nie możesz poświęcać swojego serca i siebie, dla ludzi, którzy to serce twoje podepczą, pewność siebie poszarpią, by sobie poprawić humor. I mimo, ze jesteś silną dziewczyną i chcesz ból innych nosic na swoich barkach, mówię ci, tak się nie da. Musisz odpuścić. Uratować siebie. Po prostu nałóż maseczkę na twarz, włącz Netflix'a i nalej sobie lampkę wina. Najlepszego, jakie masz w domu. A potem pij za to, że wybrałaś siebie. Swoje dobre samopoczucie, swoje szczescie. "...
Wiktoria Błędzka
 

 
Prawdziwa męskość to nie siła mięśni, to siła spokoju. Męskość to odwaga do wyrażania własnej opinii i własnego „ja”, bez narzucania zdania innym. To realizacja siebie, bez szukania aprobaty ze strony otoczenia. Męskość to podążanie własną drogą i świadomość siebie. To poczucie, że jest się silniejszą płcią i odpowiedzialność za swoje czyny. To umiejętność panowania nad emocjami i umiejętność ich wyrażania, bez zbędnych obaw i lęku. Męskość to też czasami słabość, na którą ma prawo pozwolić sobie każdy człowiek. Męskość to piękna i niesamowita energia. To dobro, uczciwość i szacunek do innych. To umiejętność kochania w stabilny sposób, pewnie nieco mniej emocjonalnie od tego, jak kochają kobiety. To wiara w miłość i w to, że istnieje jedna na całe życie. Myślę, że w mężczyźnie nie ma nic bardziej pociągającego niż piękno umysłu, odważna duszę i dobre serce.

- Aleksandra Steć
 

 
Opowiedz mi kiedyś
Jak to jest
Zabić marzenia
Jak to jest
Odejść
Wiedząc że ktoś czeka
Jak to jest
Słyszeć krzyki
A jednak nie słuchać
Jak to jest
Odtrącać dłoń
Gdy szuka pomocy
Jak to jest być powodem największych łez
I umieć być szczęśliwym
Jak to jest zasypiać
Wiedząc że ktoś ma kolejną
Bezsenną noc..
Krzyczy przez sen
Opowiedz mi kiedyś
Jak to jest
Wbić nóż
Prosto w kochające serce
W serce pełne miłości
Tej do ciebie
Powiedz mi jak to jest
Tak bardzo kogoś zniszczyć
Zdeptać wiarę
I nadzieję..
Wszystko co dobre...
Opowiedz mi kiedyś
Jak to jest
Być szczęśliwym
Wiedząc że ktoś
Dzięki tobie
Już nie będzie ....

M.
 

 
"Myślałem, że najgorszym bólem jaki może spotkać człowieka, jest śmierć bliskiej mu istoty. W tym przypadku, miał choć odrobinę czasu który mógł spędzić z bliską osobą. Zostaną mu piękne wspomnienia i momenty, do których zawsze będzie mógł wracać. Jednak się myliłem.. Najgorszym cierpieniem, jakie może nam się przydarzyć, jest widok ukochanej osoby, która jest szczęśliwa bez nas. Która znajduje miłość i szczęście gdzieś indziej. Której sensem życia jest ktoś inny, nie my.. Znasz to uczucie, kiedy cały Twój świat nagle przestaje istnieć, a serce zostało złamane na zawsze?"

Ocean uczuć
 

 
Miłość to tylko słowo
dopóki nie znajdziesz kogoś -
kto da Ci definicję.
 

 

Są rzeczy, które nosisz tak głęboko w
Sercu, których nawet rzeczywistość nie
może zniszczyć.
Są chwile, które dotykają cię tak bardzo,
że jedno słowo wystarczy, abyś płakał.
Są chwile w twoim życiu, których
nie zamieniłbyś za żadne pieniądze na świecie
Są ludzie, którzy zawsze cię kochają i
Będą nawet po śmierci.
Ale będą też cienie, które
przysłonią ci światło w tunelu
Będą deszczowe dni, które dają uczucie jakby słońce umarło
Będą to dni pełne cierpienia, niepokoju, smutku i
Bólu, który to spowoduje
że zaczynasz wątpić w siebie.
I będą chwile, kiedy wolał
umrzeć, niż żeby trwały dłużej.
Bez względu na to, jak ciemne są te dni.
Bez względu na to, jak bardzo jesteś smutny.
Bez względu na to, co cię martwi.
Bez względu na to, gdzie jesteś i co robisz.
Ważne jest, abyś stał przy swoich decyzjach.
Ważne jest, aby wstać po upadku.
Ważna jest wiara w siebie.
Ważne jest, aby nigdy nie stracić swojego celu.
Tylko wtedy, gdy zaczynasz,
wierzyć w siebie zamiast wątpić
Tylko wtedy, gdy zdajesz sobie sprawę, że życie jest sprawiedliwe, że
składa się ze światła i cienia,
Tylko wtedy, gdy jesteś pewien, znalazłeś drogę
tylko wtedy, gdy wiesz, kim naprawdę jesteś,
To znaczy, że zrozumiałeś to życie i jesteś gotowy na wszystko, co może przynieść
 

 
Najbardziej niepokojące jest to, że mamy wielki talent do udawania, że nic się nie zmieniło. Nie rozmawiamy o tym. Pod wieloma względami jesteśmy podobni – na przykład w tym, że potrafimy unikać tematów, które wymagają najwięcej uwagi.

- Colleen Hoover „Wszystkie nasze obietnice”