• Wpisów:1234
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:3 dni temu
  • Licznik odwiedzin:75 045 / 3291 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
„Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy dany etap się kończy. Jeśli nalegamy na pozostanie w nim dłużej niż to konieczne, tracimy szczęście i znaczenie innych etapów, przez które musimy przejść. Zamykanie cykli, zamykanie drzwi, kończenie rozdziałów – jakąkolwiek nazwę mu nadamy, ważne jest by chwile z naszego życia, które zakończyliśmy pozostawić w przeszłości”
–Paulo Coelho
 

 
"Nie zakochuj się w kobiecie, która czyta,
w kobiecie, która czuje zbyt wiele,
w kobiecie, która pisze ...
Nie zakochuj się w kobiecie wykształconej, czarodziejce, rojącej, szalonej.
Nie zakochuj się w kobiecie, która myśli,
która potrafi wiedzieć, zdolnej wzbić się do lotu,
w kobiecie, która ma wiarę w siebie.
Nie zakochuj się w kobiecie, która śmieje się lub płacze, gdy się kocha,
która potrafi przekształcić swego ducha w ciało, a nawet więcej...
w kobiecie, która kocha poezję (są one najbardziej niebezpieczne)
lub w kobiecie, która może stać pół godziny przed obrazem,
która nie może żyć bez muzyki.
Nie zakochuj się w kobiecie intensywnej, zabawnej,
błyskotliwej, zbuntowanej, zuchwałej.
Niech nigdy nie zdarzy ci się zakochać w takiej kobiecie.
Bo gdy zakochasz się w tego typu kobiecie,
czy pozostanie z tobą czy nie, czy będzie cię kochać czy nie,
od takiej jak ta kobiety nigdy nie wrócisz wstecz.
Nigdy."

Martha Rivera Garrido, poetka, Dominikana
 

 
Moja wina polega na tym, że jestem skazany na wieczną walkę z samym sobą, i że walka ta staje się coraz ostrzejsza, a siły mną targające coraz bardziej ze sobą sprzeczne. (...)

Czy można mieć pretensje do tygrysa, że uciekają z niewoli niszczy kraty? Czy mimo wszystko nie należy mu się miłość? A przynajmniej tolerancja? Czy ptaka, który rani sobie skrzydło o pręty klatki, nie należy wypuścić?

Minhoi, kochając mnie tak bardzo, zrobiła wszystko. Ale nie może mnie dłużej znosić. To nie jej decyzja — ona nie ma na nią wpływu. To prawda, ale nie chcę, raczej nie potrafię uświadomić sobie, że nie jestem w stanie dać jej szczęścia. Nie mogę przecież wciąż nosić ze sobą strasznego poczucia winy, tego ohydnego krzyża, który albo doprowadzi mnie do szału, albo do zupełnego zidiocenia. Co ja takiego zrobiłem!!!

Minhoi coraz częściej grozi, że stracę ją na zawsze, jeżeli się nie zmienię. Ale jak mam się zmienić? Jeszcze bardziej się gwałcić i okaleczać swoje ja?

Czy można nauczyć się być innym? Nie. Inaczej się zachowywać — owszem, to żadna sztuka. Ale być innym człowiekiem? Czy można zmienić swoją duszę, nie tracąc przy tym wszystkiego? I co ci się wtedy z uczuciami, z myślami? Tysiące, miliony razy zastanawiałem się, dlaczego jestem właśnie taki. Bez skutku. Chyba nie można zmienić własnej istoty, bo zależy tylko od sił magnetycznych, mocy, którym kosmos podaje człowieka. I nikt nie jest w stanie wpłynąć na te siły, zwłaszcza tak bardzo sprzeczne. Czy można uspokoić ocean koło Przylądka Horn? No chyba że ktoś to potrafi!
Dla kogoś, kto źle słyszy, brzmi to pewnie jak próba usprawiedliwienia się. Nie tłumaczę się z niczego, co zrobiłam. Zresztą przed kim miałbym się tłumaczyć? Komu to potrzebne? Ja szukam wyjścia, rozpaczliwie szukam wyjścia. Nikt nie może mi pomóc.

— Klaus Kiński „Ja chcę miłości”
 

 
Złamane serce wcale nie uczy odporności. Uczy nas za to chronić swoją kruchość. Uczy nas strachu przed miłością. Podkreślając grubą czerwoną linią nasze błędy i porażki, drwi z naszej rozpaczy. Kiedy kończą mi się łzy, osuwam się na najbliższą ławkę i próbuję wziąć się w garść. W piersi czuję głęboki, wściekły ból i zastanawiam się, jak długo będę musiała z nim żyć.

- Leisa Rayven
 

 
Czasem już poznając kogoś, wiesz, że będzie dla ciebie kimś ważnym. I nie mówię tu o miłości od pierwszego wejrzenia. Nigdy w nią nie wierzyłam. Wierzyłam natomiast w to, że każdy człowiek spotkany na naszej drodze nie staje na niej przypadkiem. Niektórzy mieli nas skrzywdzić, a inni uratować. Jeszcze inni mieli robić i jedno, i drugie.

- Anna Bellon
 

 
"Miłość to takie coś, czego nie ma. To takie coś, co sprawia, że nie ma litości. To tak, jakby budować dom i palić wszystko wokół. Miłość to jest słuchanie pod drzwiami, czy to jej buty tak skrzypią po schodach. Miłość jest wtedy, kiedy do czterdziestoletniej kobiety wciąż mówisz moja maleńka i kiedy patrzysz, jak ona je, a sam nie możesz nic przełknąć. I wtedy, kiedy nie zaśniesz, zanim nie dotkniesz jej brzucha. Miłość jest wtedy, kiedy stoicie pod drzewem, a ty marzysz o tym, żeby się przewróciło, bo będziesz mógł ją osłonić."

- „Sara”

Oczami Mężczyzny
 

 
"Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to ci pamiątki przyniesie."

- Martyna Raduchowska – Demon Luster

 

 
Siedziała w taki sposób, że kawałek jej ramienia napierał na kawałek jego ramienia. I nagle poczuł, że w tych kilku centymetrach kwadratowych mieści się cały sens wszechświata.
Przywiązywałem i przywiązuję wagę do najbardziej niepozornych szczegółów. W nich się kryje o wiele więcej, niż możnaby sądzić.
 

 
Przecież o to właśnie w życiu chodzi. Nie o wakacje, kolacje w knajpach i pragnienie posiadania więcej rzeczy, ale o to, by napić się razem herbaty i przytulić po długim dniu. (...) A także o uczciwość, prawdę i zaufanie, o stworzenie bezpiecznego, ciepłego schronienia dla tych, których się kocha.

- Alex Marwood
 

 
"- Czy ja umarłem? – zapytał człowiek.
- Tak. – skinął głową Kronikarz, nie odrywając oczu od wielkiej księgi. – Umarłeś. Niewątpliwie.
- Człowiek niepewnie przesunął się nieco do przodu.
- I co teraz?
Kronikarz spojrzał na człowieka i ponownie zajął się studiowaniem księgi.
- Teraz musisz iść tam, - powiedział, wskazując palcem niepozorne drzwi. – Albo tam, - palec Kronikarza zwrócił się w stronę innych, identycznych, drzwi.
- A co tam jest? – zainteresował się człowiek.
- Piekło, - odpowiedział Kronikarz. – Albo raj. Zależnie od okoliczności.
Człowiek stał i patrzył raz na jedne drzwi, raz na drugie, nie mogąc się zdecydować.
- A ja dokąd mam iść?
- To ty sam nie wiesz? – Kronikarz uniósł brew.
- No… - zawahał się człowiek. – Nie wiem. Chyba tam, gdzie mnie skierujecie, zgodnie z moimi czynami…
- Uhm. – Kronikarz włożył do księgi zakładkę i po raz pierwszy dokładnie przyjrzał się człowiekowi. – Czynami, powiadasz…
- No bo jak inaczej?
- Dobrze, - Kronikarz otworzył księgę na pierwszych stronach i zaczął czytać nagłos. – Tu jest napisane, że w wieku dwunastu lat przeprowadziłeś staruszkę przez jezdnię. To prawda?
- Prawda, - potaknął człowiek.
- To dobry uczynek czy zły?
- Dobry!
- Zaraz sprawdzimy… - Kronikarz przerzucił stronę. – Pięć minut później ta staruszka wpadła pod tramwaj na następnej ulicy. Gdybyś jej nie pomógł, to minęłaby się z tramwajem i żyła by jeszcze jakieś 10 lat. Więc?
Człowiek słuchał z przerażeniem.
- Albo tutaj, - Kronikarz otworzył księgę na kolejnej stronie, - w wieku dwudziestu trzech lat wraz z kolegami pobiliście kilku chłopaków.
- To oni zaczęli!
- Ja mam tu napisane co innego, - zaprotestował Kronikarz. – Tak czy inaczej, złamałeś siedemnastolatkowi dwa palce i nos. Za nic. To dobrze czy źle?
Człowiek milczał.
- W wyniku czego chłopak nie mógł już grać na skrzypcach, a zapowiadał się całkiem dobrze. Zniszczyłeś mu karierę.
- Niechcący… - wyszeptał człowiek.
- No jasne, - przytaknął Kronikarz. – Szczerze mówiąc, chłopak nienawidził tej gry na skrzypcach od dziecka. Po waszej bójce został zajął się sztukami walki, żeby umieć się bronić, a po latach został mistrzem świata. Kontynuujemy?
Człowiek skinął głową.
- Uwiodłeś dziewczynę. Zaszła z tobą w ciążę, a ty uciekłeś. To było dobre czy złe?
- Ale…
- Urodził się chłopczyk. Został chirurgiem i uratował życie setek ludzi. Dobrze czy źle?
- Chyba dobrze…
- Wśród uratowanych osób był zabójca-psychopata. Dobrze czy źle?
- Przecież…
- Ten zabójca wkrótce udusi kobietę, która mogła zostać matką wielkiego naukowca. Dobrze? Źle?
- Ja…
- Naukowiec, gdyby się urodził, skonstruowałby bombę, mogącą unicestwić połowę kontynentu. Źle? Czy dobrze?
- Ale ja przecież nie mogłem tego wiedzieć! – krzyknął człowiek.
- No jasne, - przytaknął Kronikarz. – Albo tutaj, strona 272, - nadepnąłeś na motylka!
- I co z tego?
Kronikarz w milczeniu przewrócił kilka kartek i pokazał człowiekowi zapisaną stronę. Człowiek przeczytał i włosy stanęły mu dęba na głowie.
- Co za koszmar… - wyszeptał.
- A gdybyś nie rozdeptał motylka, to byłoby tak, - Kronikarz wskazał kolejną stronę.
Człowiek spojrzał i zamarł.
- Wygląda na to, że uratowałem świat?
- Tak. Cztery razy, - powiedział Kronikarz. – Kiedy nadepnąłeś na motyla, kiedy popchnąłeś staruszka, kiedy zdradziłeś przyjaciela i kiedy ukradłeś babci portmonetkę. Za każdym razem zapobiegłeś katastrofie, ocaliłeś miliony ludzi.
- A… - człowiek zaczął się jąkać. – A do tej katastrofy to ja też się przyłożyłem…?
- Tak, ty, bez wątpienia. Dwa razy. Kiedy nakarmiłeś głodnego kociaka i kiedy uratowałeś tonącą kobietę.
Pod człowiekiem ugięły się nogi.
- Nic nie rozumiem, - powiedział kompletnie zbity z tropu. – Wszystko, co zrobiłem w życiu… wszystko, z czego byłem dumny i czego się wstydziłem… wszystko odwrotnie, do góry nogami, na lewą stronę… nic nie jest tym, czym się wydaje…
- Dlatego właśnie nie możemy w żaden sposób sądzić cię według czynów, - powiedział Kronikarz. – Tylko według intencji… ale w tym zakresie sam sobie jesteś sędzią.
Kronikarz zamknął księgę i odstawił ją na regał, między inne księgi.
- Więc jak się zdecydujesz, dokąd iść, to wejdziesz w te drzwi, które wybierzesz. A ja muszę już iść, mam masę pracy.
Człowiek podniósł głowę i spojrzał na Kronikarza.
- Ale ja nie wiem które drzwi są do piekła, a które do raju.
- A to już zależy od tego, co wybierzesz. – odpowiedział Kronikarz".
Piotr Bormor. Przekład I.Z.
 

 
- Miałam jasno sprecyzowany cel i robiłam wszystko, żeby go osiągnąć. Mój Boże, ile ja się z życiem naszarpałam, żeby z ch*jowych dni wyrwać piękne chwile. Każdy kto mnie zna, powie, że walczyłam jak lwica. Czołgałam się po bruku, żeby wygrać tę nierówną walkę. I robiłam wszystko, absolutnie wszystko, żeby podążać w kierunku swoich marzeń. Szłam w deszcz, burzę, we mgle i w to okropne Słońce. Ale szłam, dziko wierząc, że czynię co należy.
- To chyba dobrze.
- No nie bardzo.
- Dlaczego?
- Bo szłam w przeciwnym kierunku.

- Aleksandra Steć
 

 
Ona nie zna się na psychologii, ale potrafi czytać z ust. Ona kocha porządek, ale w jej pokoju ciężko cokolwiek znaleźć. Ona zawsze mówi prawdę, która brzmi gorzej od kłamstwa. Ona zawsze patrzy w oczy, ale nikt jej nie rozumie. Ona kocha kwiaty, ale nie umie się nimi zajmować. Ona ufa ludziom, ale często tego żałuje. Ona kocha się śmiać, lecz bardzo często płacze. Ona ucieka od przeszłości, ale często pragnie cofnąć czas. Ona nie wierzy w cuda, ale gdy spada gwiazda – myśli życzenie. Ona tyle razy trzaskała drzwiami, ale zawsze wracała. Codziennie widzi się w lustrze..........
 

 
Gdy będzie ci w życiu źle, przyjdź do mnie. Będziesz chciała rozmawiać, porozmawiamy. Będziesz chciała milczeć, pomilczymy. Najważniejsze, żebyś pamietała, że jeżeli w twoim życiu zrobi się za ciasno, to w moim zawsze będzie dla ciebie sporo miejsca. Na dzień, na miesiąc, a nawet lata.

- Pan Wilk „Tam i z powrotem”
 

 
Czasem związki szczęśliwie trwają latami.

Czasem związki kończą się za późno, kiedy już próbowano schodzić się osiem razy i po każdej próbie wychodziło się z niej z większymi obrażeniami i mniejszymi szansami na porozumienie.

Czasem związki kończą się za wcześnie. W chwili kiedy żyłami krążą endorfiny, a adrenalina miesza się z oksytocyną. Nie myśli się trzeźwo i zostaje się z wyrytym w pamięci zapisem cudownego uczucia. Cudowne uczucia mają natomiast to do siebie, że z biegiem czasu stają się coraz bardziej cudowne, coraz bardziej idealne i coraz jaśniejsze.

Derren Brown mówił, że to działa na korzyść iluzjonistów, bo sztuczka, która podczas występu wydawała się niezła, miesiąc później jest genialna. Jeden wyczarowany szary gołąb zamienia się we wspomnieniach w całe stadko białych gołębi, które nie dość, że pojawiły się znikąd to jeszcze ułożyły się w kształt serca.

Takiej iluzji doświadczają kobiety i mężczyźni. Sam nie wiem kto częściej, ale mam dobrą historię. Kiedyś mój znajomy poznał dziewczynę. Miała na imię Magda, dogadywał się z nią i w głowie usłyszał charakterystyczne kliknięcie. Może nie grała z nim na konsoli, ale przynajmniej lubiła Star Wars. Wyglądała nieźle i czasem specjalnie dla niego zakładała pończochy. Jednak jest tak, że do pewnego czasu mężczyźni sądzą, że kobiety zamiast konkretów wolą powoli. Że chcą się poznać. Trochę pomiziać, ale nie za dużo, a przede wszystkim, że chcą się poprzytulać. Jakoś nie przychodzi im do głowy, że zamiast samego przytulania chcą też poczuć jego jedną rękę ściskającą jej kark, a drugą mieć między jego nogami. Tak więc rozgrywał to powoli, żyjąc jak w Defto Jamala minus seks, minus używki i minus przygody.

Każda relacja ma jednak „termin do spożycia”. Czasem trwa on godzinę. Czasem tydzień. Niemal nigdy jednak nie trwa dłużej niż trzy miesiące. W końcu więc ona skłamała tak jak kłamią kobiety: „Przepraszam, ale nie wiem czego teraz chcę. Potrzebuję pobyć sama”. Ona odeszła, a on został z żyłami wypełnionymi miłosną chemią i myślą w głowie: „Ona była inna niż wszystkie”.

Słyszałem, że jest plemię, w którym kiedy komuś zdarzy się coś złego, ma prawo opowiedzieć o tym trzem osobom. Później nie wolno poruszyć mu tego tematu i ma żyć dalej najlepiej jak tylko umie. On o tym nie słyszał, więc jeszcze przez trzy lata o niej myślał. Z każdym miesiącem była dla niego piękniejsza i lepsza. W tym czasie co najmniej dziewięć dziewczyn właściwie mówiło mu: „Jestem twoja! Bierz mnie tu i teraz!”. On nie brał. Całowali się, ale później stwierdzał: „Przepraszam, ale dziś nie mogę. Zadzwonię.” Nie dzwonił. Mimo to z dwoma czy trzema się przespał, ale jego to nie cieszyło. Każdą porównywał do wyobrażenia Magdy, a to mniej więcej jak porównywać pocztówkę z Hawajów, których się nie odwiedziło, z Radomiem, w którym się mieszka. Z Radomiem w brudno-błotnisto-depresyjną jesień.

Któregoś dnia, po tych trzech latach, spotkał Magdę w galerii handlowej. Szła z koleżankami. Serce mu waliło, ale pogadał, widział, że zrobił na niej wrażenie i umówił się na randkę.

Kupił sobie nowe bokserki, duże opakowanie prezerwatyw i czekał. Randka jak randka. On jadł jakiegoś kurczaka, ona lazanię ze szpinakiem i czosnkiem. Zapytała, czy nie będzie mu to przeszkadzało. Powiedział że nie. Było trochę nudno. Szczerze mówiąc wydawała mu się nawet trochę głupia, bo on pracował w banku, jeździł bmw i miał plany, a ona była kelnerką, żyła z dnia na dzień i lubiła czasem posłuchać disco-polo. Życiowo rozjechali się w przeciwnych kierunkach. Już nie dogadywali się jak dawniej. Wyznała mu, że wtedy kogoś poznała i nie wiedziała co zrobić, więc dlatego z nim zerwała. Zrobiło mu się przykro, ale pomyślał, że przynajmniej teraz są razem. Charakterystycznego kliknięcia w swojej głowie nie usłyszał.

Później poszli do hotelu. Ona się rozebrała, ale nie miała takiego ciała jak w jego głowie. Całowali się, ale w jego marzeniach, jej pocałunki nie smakowały czosnkiem. W myślach uprawiał z nią seks wszędzie. Tutaj za pierwszym razem było po misjonarsku. Za drugim razem chciał, żeby zaspokoiła go oralnie. Powiedziała, że na to za wcześnie i musi się postarać. Powiedzieć coś takiego komuś kto przez trzy lata na nią czekał to jak nabić broń, wcisnąć mu ją do ust i pociągnąć za spust.

Kiedy zasnęła zostawił na nocnym stoliku pieniądze na taksówkę, wyszedł, zapłacił za noc w hotelu i wrócił do domu. Z myślenia, że ona jest wyjątkowa wyleczył się raz na zawsze.

To nie jest tak, że nie wierzę w wyjątkowość kobiet. Wierzę, że można latami przed zaśnięciem rysować na suficie czyjąś twarz. Wierzę w to, że istnieją osoby, dla których warto to robić. Ja tylko nie wierzę osobom, które mówią o „tej jedynej”, chociaż nie przeżyli z nią co najmniej trzech, pięciu, dziesięciu lat.

Kiedy nie byli z nią wystarczająco długo, żeby przestała wstawać przed nim i malować się w łazience, żeby nie pokazać mu się bez makijażu. Kiedy nie zobaczył jak zachowuje się jak jest chora i wkurwia się na wszystko dookoła. Zanim przeżył przy niej kryzys finansowy, emocjonalny lub twórczy, a ona wciąż go wspierała. Zanim nie obcięła sobie fatalnie włosów i przestała nosić na co dzień szpilki, a wciąż była dla niego wyjątkowa. Zanim zobaczył nie tylko jej jedną, idealną twarz, ale też wszystkie pozostałe – nie tyle gorsze co zwyczajnie ludzkie.

To jest prawdziwe! Jeśli to przeżyjesz to powiedz, że jest „inna niż wszystkie”.

To w dużej mierze naturalne. Dzięki marzeniom, złudzeniom i kłamstwom jesteśmy jak te trzmiele, które według fizyków mają zbyt małe skrzydła w stosunku do masy ciała, żeby latać, ale latają, bo o tym nie wiedzą. Dzięki nim jesteśmy ludźmi.

Jest jednak różnica między pielęgnowaniem w sobie złudzeń, dzięki którym żyjemy pełniej i stajemy się lepsi, a tymi, które sprawiają, że wbrew wszelkim faktom odpuszczamy, stoimy w miejscu, niszczymy swój potencjał albo czekamy aż ktoś się zmieni, zmądrzeje lub nas doceni. Każdy dzień spędzany na czekaniu to dzień, którego nie wykorzystuje się na zwyczajne dobre życie, ludzi których się kocha i robienie tego co sprawia, że tu i teraz jest dobrze, a nie że kiedyś może będzie.

Wszystko kosztuje, tylko że zazwyczaj na końcu najdroższe okazują się takie złudzenia.
 

 
I
Filmy kończą się w kulminacyjnych momentach. Wtedy, kiedy przedsiębiorca podbił rynek, sportowiec został mistrzem świata, a para zakochanych zeszła się pomimo nieporozumień w centralnej części filmu.

To jest piękne i inspirujące, ale nie wiemy czy ta para, która się zeszła tego nie żałowała. Nie wiemy jak mistrz świata zniósł ciężar bycia mistrzem i czy się pod nim nie załamał. Nie wiemy też czy przypadkiem książę z bajek Disneya nie zaczął chędożyć dziewek zaraz po tym jak Kopciuszek przytył dwadzieścia kilo i zainteresował się dietą bezglutenową i freeganizmem.

Zostajemy z pięknym obrazkiem wzbijających się białych gołębi i nie wiemy, co dalej, a przecież w życiu nie ma kropek i napisów „The End”. Wszystko się zmienia. Nie ma firmy, która nie upadnie, szczęściarza, którego nie spotka pech i czarnych sytuacji, które nigdy się nie poprawią.

2

I odwieczna prawda jest taka, że są osoby, których nie uszczęśliwi nawet gwiazdka z nieba, podczas gdy inne będą cieszyły się z patyka umazanego gównem.

3



Chcesz pięknego życia? To zacznij od nowa, i od nowa, i od nowa aż dostaniesz to o co chodzi. Rób to, czego najczęściej się boisz, a ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Zwykle nie wychodzi.

4

Jestem przekonany, że istnieją fajne związki. Tylko, że każdy musi znaleźć na nie swój własny sposób. To jak z kreatywnością – zaczyna się ona tam, gdzie kończy się burza mózgów i pomysły rzucane po: „Eeee… i jeszcze ten…”. Dopiero jak wyrzucisz z głowy pomysły innych ludzi możesz mieć spoko relację, która nie będzie oparta na spełnianiu oczekiwań osób, z którymi się nie bzykasz i nie dzielisz z nimi rachunków.

5


Jedno z największych kłamstw polega na wmawianiu sobie, że to co robimy w jednym momencie definiuje to co będziemy robić kiedyś.

6

Kiedyś natknąłem się na piękną definicję egoizmu, zgodnie z którą egoista to osoba, która nie tyle robi coś dla siebie, co wymaga, żeby inni zrobili coś dla niej. Egoizmem możesz więc nazwać sytuację kiedy do ciebie zadzwonię i wyślę do sklepu po bułki dla mnie na śniadanie, a ty z tego nic nie będziesz mieć. Za to nie będzie miało nic wspólnego z egoizmem to, że jestem głodny i idę do sklepu po swoje bułki, więc sorry, ale nie będę słuchać o twoich problemach.

Inaczej mówiąc – robienie przez siebie i dla siebie dobrze to normalność. Oczekiwanie żebyś ty robił dla mnie dobrze – to jest dopiero prawdziwy egoizm.


7


Protestowanie przeciwko rzeczywistości jej nie zmienia. Robiąc to stoi się jak pierwsi ludzie, którzy zobaczyli deszcz i zamiast pobiec do jaskini stoją i ględzą o tym, że jest okropnie, bo przez ten deszcz mokną, marzną i pewnie się przeziębią, a wystarczyłoby znaleźć suche miejsce, rozpalić ogień, przytulić się i patrzeć na deszcz tak jak my to robimy jesienią – z kubkiem kawy i książką w ręce.

Żeby coś zmienić, najpierw trzeba się pogodzić z tym jaki jest świat. Z tym, że nigdy każdy ciebie nie zaakceptuje. Nie masz gwarancji sukcesu, ale masz gwarancję porażki jeśli nic nie zrobisz. Kobiety i mężczyźni się zdradzają. Nowotwory dotykają wszystkich losowo bez względu na złe czy dobre uczynki. Firmy padają. Jednak jednocześnie masz tysiące możliwości, setki potencjalnych przyjaciół rozrzuconych po świecie, niejedną miłość do przeżycia, smaki, zapachy i widoki, które sprawią, że będziesz stać na miękkich nogach i na chwilę przestaniesz oddychać. Taka jest rzeczywistość – chwilami brutalna, chwilami brutalnie piękna.

8


Najgorsze pięć słów jakie usłyszałem w życiu to: „Robiłam to tylko dla ciebie”.

9


Mężczyźni nie lubią jednej rzeczy – oczekiwań. Nawet wtedy jeśli są przypięte do pasa od pończoch.


10


Rozumiem, że podejście do kobiety to jest pewien wyczyn, a jeśli ma się piętnaście lat to bywa, że jest to nawet sukces pokroju stworzenia Amazonu. Wiem, że czasem stres sprawia, że odczuwa się fizyczny ból aż do chwili kiedy nie oswoi się w sobie tego uczucia. Łapię, że są faceci, którzy jeszcze zanim sprawdzą czy dziewczyna nie ma na sobie stanika push-up i gaci modelujących sylwetkę, układają w swojej głowie wizję całonocnego seksu, a jeszcze częściej seksu, wspólnych poranków, znów seksu, karmienia siebie truskawkami z szampanem i tą radosną dumą z posiadania świetnego związku. Na koniec rozumiem też, że usłyszenie zimnego, prostego i niepodlegającego błędnej interpretacji: „Nie!” może boleć.

Tylko nie powinno. Nawet jeśli zbierałeś się do podejścia pół godziny, nie piłeś alkoholu, chociaż mordeczka cię swędziała, kupiłeś sobie ubrania za dwa tysiące złotych i przez rok tyrałeś na siłowni to wciąż nie masz prawa niczego oczekiwać. Co ją to obchodzi? Możesz myśleć, że zrobiłeś to dla niej, ale zrobiłeś to dla siebie. Ona nie kazała ci podchodzić. To była twoja decyzja, a ona miała prawo podjąć własną i jeśli masz żal do dziewczyny, że za twoje starania nie nagrodziła cię medalem to obawiam się, ze musisz dorosnąć.

11

Dopóki nie podjąłeś decyzji i jeszcze się wahasz to jednocześnie nie dajesz z siebie 100%. Jesteś tym facetem, który na autostradzie jedzie lewym pasem 50 km/h i nie dość, że sam nie czerpie przyjemności z jazdy, to jeszcze wkurwia wszystkich dookoła.
 

 
Ona zawsze jest sobą, wbrew pozorom jest silna wewnętrznie.
Zawsze zachowuje zimną krew ale prawda jest taka, że przez jej głęboką wrażliwość, wszystko zbyt mocno przeżywa. Na bliskich zależy jej bardziej niż ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazić. Nigdy się przed nikim nie odkrywa. Swoje uczucia i myśli skrywa skrzętnie, nie lubi pokazywać każdemu całą siebie. Tylko nieliczni wiedzą jaka jest naprawdę.
Ona, jest w stanie ukryć swój ból w tak doskonały sposób, że nikt się nie domyśli, co przeżywa.... Ale nie jest w stanie ukryć gniewu, zwłaszcza jeśli ktoś zaatakuje jej bliskich, lub nadużyje jej zaufanie . Staje się wtedy zimna, nie okazując emocji potrafi być bezwzględna, nawet jeśli będzie ją to wewnętrznie bolało. Ona nie lubi płynąć z prądem, lubi wokół siebie czystość, więc każdy napotkany śmieć wyrzuca do kosza. Uwielbia oddychać czystym powietrzem. Jest kobietą tajemniczą, błyskotliwą, pełną zagadek. Z natury woli bardziej obserwować, niż ciągle mówić. Tylko jeśli komuś w pełni zaufa, staje się otwarta. W innym przypadku trzyma dystans, który defakto pomaga jej w życiu. Nie ulega złudzeniom i fantazjom. Kocha ludzi, ale tylko tych prawdziwych. Tych szczerych ponad wszystko, a reszta jest u niej na drugim planie.

— s.f
 

 
"Dla mężczyzn wieczny znak zapytania
Choć wizualnie i sercu dobrze znana
Przez umysł w pełni nieprzebrana
Tylko dzięki urodzie dostrzegana
Na jawie i w snach wychwalana
Może i doceniona, ale czy zrozumiana?
To anioł, nie kobieta- mówią czasem o niej
Jaka zaradna i pracowita, kochana
Nie taka doskonała, bo bez skrzydeł
Lecz wdzięku więcej jej nie trzeba
Dobrocią i czułością po brzegi wypełniona
Jako matka, żona... w rodzinie niezastąpiona
Czasem kusicielka i diablica czarująca
Która spojrzeniem swym zniewala
Na łopatki męskość obala
Zalotnym mrugnięciem powiek
Niewinnym uśmiechem
I już słabną serca w niewolę wzięte
Jest delikatna, opiekuńcza, kochająca
Potrafi być też twarda, zacięta...
Sprawdza się w każdej życiowej roli
Choć życie co dzień ciężaru dokłada
Nie pytając- Czy sobie z tym poradzi..."
 

 
Żyjemy w dziwnych czasach. W czasach, w których zanikają zasady i wartości. Nagle okazuje się, że facet, który siedzi na kanapie lub żłopie kolejne piwo z kolegami pod sklepem, który nie potrafi ruszyć dupy, żeby zrobić cokolwiek jest normalny, a ten który dba o swój dom i rodzinę jest tym dziwnym.

Jeśli kochasz rozmawiać ze swoją kobietą to dla wielu znaczy, że coś jest z Tobą nie tak. Jeśli zabierasz ją na spacer, rower, tenisa lub łyżwy to znaczy, że jesteś dziecinny. Jednak grając cały dzień na konsoli wcale taki nie jesteś. Jeśli potrafisz przyznać się do błędu to znaczy, że jesteś słaby. Jeśli kobieta ma zasady i szacunek do siebie to na pewno jest feministką lub samotną idiotką. Jeśli próbuje rozmawiać, prosi o wspólny czas i obecność, bo zależy jej na was to jest wariatką lub „wymyśla“.

Jeśli ktoś z nas woli spędzić czas przy książce lub dobrej kawie i rozmowie z kimś bliskim, zamiast iść do klubu to znaczy, że jest nudny. Ludzi spełniających swoje marzenia lub pasję uznaje się za niepoważnych. Zaś tych, którzy nie mają nic więcej prócz pieniędzy nazywa się bogatymi.

Jeśli chcesz przeżyć całe swoje życie tylko z jedną osobą, którą kochasz – bez zdrad, romansów, wiecznych dramatów i flirtów to ponoć nigdy nie poznasz smaku życia. Nie rozumiem tego świata. Popieprzone to wszystko…

- Rafał Wicijowski
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Brak zdrady jest wtedy, kiedy facet nie zdradza cię, bo nie umie albo nie ma takiej możliwości, bo ma na sobie obrożę i smycz przywiązaną do budy o wielkości 52 metrów kwadratowych na drugim piętrze. Jesteś wtedy z bohaterem „Niewiernych”. Jego ciało należy tylko do ciebie, ale jego głowa jest pełna innych kobiet. Niekoniecznie lepszych. Po prostu tych, które nie są tobą. Z takim facetem możesz chodzić trzymając się za ręce, oglądać filmy w kinie, jeść pizzę i makarony. Tylko, że to wszystko jest podszyte kłamstwem i brakiem wolności. Kobiety tworzą takie relacje, bo to jest łatwiejsze. Możesz wtedy czuć, że masz wszystko pod kontrolą (chociaż nie masz). Możesz oszukiwać się, że jeśli masz przy sobie kogoś, kogo możesz dotknąć i poprosić o nalanie kieliszka wina, to nie jesteś samotna (chociaż pewnie jesteś). Miliony kobiet to robią.
 

 
Zwykły poranek, dzień jak każdy inny. Gosia właśnie skończyła godzinną sesję robienia Selfie. Jest dumna i pewna, że zrobi jeszcze większe wrażenie niż ostatnim razem, gdzie pod zdjęciami w rozpiętych jeansach z wystającymi stringami od Calvina Kleina lajka zostawili prawie wszyscy koledzy, wszystkie koleżanki… no i faceci koleżanek w sumie też. Dwóch z nich nawet do niej napisało, że jest wyjątkowa, nie taka jak wszystkie inne dziewczyny. Jest niepowtarzalna, inteligentna i w dodatku tak cholernie piękna. Przyjemne uczucie, gdy ktoś potrafi Cię docenić i widzieć taką jaką naprawdę jesteś. Spodobało jej się. Dzisiaj znów ich zaskoczy. Megaseksowna bluzka z dekoltem jak stąd doHongkongu musi działać. Ogień! Już nie może się doczekać!

Gdzie indziej inna Gosia właśnie weszła na siłownię. Obcisłe legginsy są. Świecące Nike na nogach są. Sportowy top jest. Shaker jest. Rękawiczki treningowe są. Idealny makijaż jest. Jeszcze tylko poprawi fryzurę i może biec przed lustro zrobić kilka fotek. To nie tak, że wcale nie trenuje. Nie. Ciężko ćwiczy po kilka razy w tygodniu i już niedługo będzie mogła nagrać filmik jak jej jędrny tyłek nie mieści się w zbyt małe jeansowe szorty. Instagram oszaleje.

W kolejnym mieście inna Gosia wybiera się na shopping, musi kupić sobie wystrzałową kieckę na dzisiejszą imprezę. Będzie tam ten przystojny Tomek z trzeciego roku i tym razem zrobi wszystko, żeby wyszedł z niej razem z nią, a nie tak jak dwa tygodnie temu z tą lafiryndą.

Dwie ulice dalej inna Gosia trzyma mokrą poduszkę zalaną morzem łez. Tomek powiedział jej rano, że nic do niej nie czuje i dwa tygodnie temu po imprezie przespał się z inną… a ona przecież wciąż tak bardzo go kocha. Dlaczego jej to zrobił? Trzy miesiące temu, gdy napisał do niej pierwszy raz na Tinderze był przecież całkiem inny, tak bardzo mu zależało. Te zołzy z pracy śmiały się, że napisał do niej tylko dlatego, że widział jej goły tyłek na zdjęciach zanim nawet się poznali. To nieprawda, Tomek taki nie jest. Dlaczego on się teraz nie odzywa? Może to moja wina? Powinnam mu wybaczyć? Tak, to na pewno wszystko przeze mnie…

Inny Tomek przebudził się z samego rana o czternastej trzydzieści i na przywitanie pięknego poranka już musi słuchać narzekania narzeczonej. Ma dość czepialstwa. Ona ciągle mówi, że chce porozmawiać i oczekuje od niego cudów, a mu się po prostu nie chce. On jest facetem, a nie jakaś ciotą i nie będzie za nią biegał. Trzasnął drzwiami, wyszedł na dwór i odpalił papierosa. Po chwili przyszła wiadomość:

„Spotkamy się dzisiaj?”. Tak, to była Gosia – koleżanka jego narzeczonej, którą ostatnio wrzuciła fotki w tych stringach. Wyrzucił papierosa, wsiadł do samochodu i napisał „już jadę”.

Takich „Tomków” i „Gosi” na świecie są miliony. Poszli z biegiem czasu, z trendami, modą. Wybrali miłość w szybkiej wersji. Zamiast normalnych relacji, wolą szybkie i intensywne przeżycia. Zamiast namiętności i romantyzmu wybrali zdjęcie dupy lub klaty na Instagramie. Zamiast rozmowy wybrali lajki i emotikony.

Szybkie poznanie, szybki seks, szybkie rozczarowanie. Ale jak to z miłością w takiej wersji bywa, jeśli się nie układa to po prostu zmienia się na inną… czasem chwilę popłaczą, czasem nie płaczą wcale i za chwilę znów robią to samo. Nie chce im się starać, poświęcać, wspierać. Niszczą siebie i innych.

Jednak gdzieś w tym całym tłumie czasem pojawi się inna Gosia i inny Tomek, tacy którzy chcieliby pokochać raz i kochać do końca życia. Chcieliby być dla kogoś ważni. Chcieliby przytulać i uśmiechać się do siebie każdego poranka. Pić wspólnie kawę w słońcu i rozmawiać o wszystkim, lub kompletnie o niczym. Chcieliby cieszyć się banalnymi gestami, miłymi słowami, drobnymi rzeczami i na końcu swojego życia powiedzieć:

BYLIŚMY SZCZĘŚLIWI, BO MIELIŚMY SIEBIE.

Pamiętaj! Nie wybieraj tanich ludzi, łatwej drogi i szybkiej miłości… od tych trzech rzeczy nawet gówno jest więcej warte.

- Rafał Wicijowski, lekcja 13 z książki "OCZAMI MĘŻCZYZNY (NIE) IDEALNEGO."
 

 
Życie jest zbyt krótkie, aby pić niedobre wino, nie jeść lodów i marnować czas na ludzi, którzy nie przeskoczyliby dla nas kałuży. Nie traćmy go na kiepski seks, nieszczęśliwe związki i wszystkie gówniane znajomości. Powiedz „nie” sztucznym relacjom, pozornym przyjaźniom i miłości na siłę. Albo ktoś chce Ciebie w 100%, albo niech spierdala. Szkoda czasu na żebranie o gest, bezsensowne kłótnie i zadręczanie się sprawami, na które nie masz wpływu. Znajdź kogoś kto Cię prawdziwie pokocha i codzienną obecnością zapali w Tobie chęć by śmiać się i żyć tak pięknie jak tylko się da.

Jedną z najmądrzejszych i najtrudniejszych decyzji jakie możesz podjąć w życiu jest odpuszczenie sobie gówno wartych ludzi. Nie marnuj ani jednej cennej minuty na tych, którzy nie potrafili znaleźć kilku sekund dla Ciebie. Szkoda tracić życie na żebranie o gest u tych, którzy nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa i przypominają sobie o Tobie tylko wtedy, gdy dupa im się pali. Niech spieprzają. Obróć się, zamknij za sobą drzwi i pokaż im środkowy palec. To prawdziwa wzajemność – niech dostaną tyle ile sami dali.

W miłości nie gódź się na kompromisy. Nie pozwól sobie kolejny raz na moment „jesteś fajna, ale…”. Fajne to mogą być kalesony, gdy Ci dupa zimą marznie albo kolejna para skarpet w gwiazdkowym prezencie od babci. Jesteś wyjątkowa i masz wierzyć, że zasługujesz na więcej! Nie zadowalaj się bylejakością. Byle co może wziąć każdy. Jeśli masz mieć kiepski związek i partnera bez polotu, który jest bezwartościowym oparciem lepiej oprzyj się o ścianę.

Nie daj sobie zrobić szamba z życia i nie spieprz go sobie z kimś kto do miłości jeszcze nie dorósł i nie wiadomo czy kiedykolwiek dorośnie. Czasem zamiast zadowalać się okruchami z podłogi lepiej poczekać na kogoś kto oprze Cię o pieprzony blat w kuchni, a nad ranem przygotuje na nim śniadanie i przyniesie je do łóżka.

Nasze życie to zaledwie kilka sekund gdzieś pośrodku przesypującego się piasku w klepsydrze nieskończoności. Nie trać go na bezsensowne kłótnie z ludźmi, którzy Cię prawdziwie kochają. Nie bój się mówić o swoich uczuciach. Nie czekaj, aż będzie łatwiej lub prościej. Życie jest nieprzewidywalne i być może idealny moment nigdy nie nadejdzie. Czasem warto wskoczyć do jeziora w ubraniu, śmiać się na ulicy bez powodu i zadzwonić do przyjaciółki o pierwszej w nocy przypominając jej jak bardzo jest dla Ciebie ważna.

Daj swój czas, uśmiech i obecność tym, którzy Cię kochają. Zaś tym którzy mają Cię w dupie, wszystkim kłamcom, egoistom i manipulantom pokaż środkowy palec. Jeśli chcą niech robią sobie szambo z życia – pod jednym warunkiem – bez Ciebie.

- Rafał Wicijowski, z książki OCZAMI MĘŻCZYZNY (NIE) IDEALNEGO.
 

 

Gdybym zapytał Cię o sztukę, pewnie streściłbyś mi każdą książkę poświęconą dziełom sztuki. Michał Anioł - pewnie wiele o nim wiesz: kim był, co tworzył, kiedy... Ale na pewno nie wiesz, co czuje się w Kaplicy Sykstyńskiej. Nigdy tam nie stałeś i nie oglądałeś tego przepięknego sufitu.
Gdybym zapytał Cię o kobiety, powiedziałbyś które z nich najbardziej Ci się podobają. (...) Ale nie wiesz, co to znaczy obudzić się obok kobiety i czuć pełnię szczęścia. (...)
Gdybym zapytał Cię o wojnę, pewnie zacytowałbyś coś z Szekspira. Ale nie wiesz co to wojna. Nie trzymałeś głowy przyjaciela na kolanach. Nie patrzyłeś jak ostatkiem sił prosi Cię o pomoc.
Gdybym zapytał Cię, co to miłość, pewnie zacytowałbyś sonet, ale nigdy nie byłeś oddany tylko jednej kobiecie. Nie patrzyłeś jej w oczy. Nie miałeś wrażenia, że Bóg sprowadził anioła na ziemię tylko dla Ciebie, i że ten anioł potrafi Cię wyciągnąć z otchłani piekieł.
Nie wiesz też, co znaczy być jej Aniołem Stróżem. Nie wiesz, co znaczy kochać bez względu na wszystko i na zawsze. Co wiesz o siedzeniu w szpitalu przy jej łóżku i trzymaniu jej za rękę - jesteś tam tak często, że pojęcie godziny odwiedzin nie odnosi się do ciebie. Nie wiesz też, co to prawdziwa strata, bo ta ma miejsce, kiedy kochasz kogoś bardziej niż siebie. Wątpię, byś kiedykolwiek był w stanie tak kochać.
Patrząc na ciebie nie widzę pewnego siebie, inteligentnego mężczyzny, tylko cwanego, ale wystraszonego gówniarza. (...). Prawdę mówiąc niczego się od ciebie nie nauczę, czego nie mógłbym przeczytać w książce, chyba, że chcesz mówić o sobie, o tym, kim naprawdę jesteś..."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przez ostatnie dziesiec lat szukałam spokoju. Myślałam, że to stan, w którym nie ma turbulencji, ani strachu. Gdzie nigdy nie jest się za wysoko, ani za nisko, a szczęście jest tylko pośrodku. Wreszcie zrozumiałam, że spokój nie polega na unikaniu pewnych rzeczy. Chodzi o to, by wybrać życie, w którym chce się żyć pomimo jego chaosu, i akceptując to wszystko, czuć spokój w sercu.

- Vi Keeland „Gracz”
 

 
Ale czy był szczęśliwy? Myślę, że nie. On nigdy nie czuł absolutu szczęścia. Zawsze w głębi nosił ból. Myślę, że po naszym rozstaniu, na siłę starając się być szczęśliwymi, oboje nosiliśmy ból na zawsze. Niczego sobie nie tłumaczyliśmy, milczeliśmy, tylko na siebie patrząc. W totalnej ciszy. Rozmawialiśmy oczami, tak jak wcześniej, gdy oczami kochaliśmy się, będąc między ludźmi. Widziałam, jak jego spojrzenie mówi do mnie: dlaczego tak się stało, dlaczego tak postąpiliśmy? Miał w oczach nieludzkie nieszczęście.

- Małgorzata Potocka, Krystyna Pytlakowska
„Obywatel i Małgorzata”
 

 

Listy do....

Proszę Cię tylko o jedno - nigdy nie zmieniaj numeru telefonu. Kiedyś, tuż przed śmiercią wybiorę Twoje imię z książki telefonicznej i nacisnę zieloną słuchawkę. A po Twoim "słucham?" powiem Ci wszystko,obiecuję. Powiem Ci jak naprawdę było, jak bardzo Cię kochałem, i dlaczego nigdy o tym nie mówiłem. Powiem Ci też, że poświęciłem całe swoje szczęście dla Twojego dobra - zwyczajnie usuwając się z drogi...
 

 
Związek przypomina ćwiczenie na zaufanie, w którym masz upaść w tył, ufając, że partner cię chwyci.

Może chwycić, a może tego nie zrobić. I wtedy jebniesz boleśnie o podłogę. A najgorsze jest to, że w trakcie lotu nie masz wpływu na nic. Czyli lęk jest.

Jesteśmy zdezorientowani. Niepewni jutra. Cierpimy na specyficzną odmianę rotawirusa. Z jednej strony boimy się, że stracimy miłość, jeśli nie zaryzykujemy. Z drugiej będąc w związku boimy się, że to nie to. Dlatego tak trudno się zdecydować na bycie z kimś. Dlatego tak wiele osób zamiast być parą, tylko bawi się w bycie parą. Bo fajnie się razem ogląda filmy i jest z kim na narty pojechać. Tak naprawdę, zaś, niewiele o sobie wiedzą, a boją się zapytać. To, że masz z kimś kota albo psa o niczym nie świadczy.

Wzorować się też nie ma za specjalnie na kim. Mama i tata, w większości przypadków, nie byli najlepszym przykładem udanego związku.

Relacje w związkach są teraz jak piosenki Sylwii Grzeszczak. La, la, la i chuj. Znaczy się płytkie i krótkie.

- Piotr C.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"W życiu wszystkiego trzeba spróbować. Trzeba zapalić papierosa, upić się do nieprzytomności, tańczyć całą noc, zgubić telefon, nieszczęśliwie się zakochać, jechać w bagażniku, pływać w nocy, zgubić się w obcym mieście. Może jutro będzie koniec świata. Przecież może.

Próbuj. Może gdzieś miedzy nową książką a podróżą w nieznane, znajdziesz właśnie swoje szczęście."
  • awatar Jamba: trzeba próbować aż znajdzie się swoje miejsce
  • awatar jas fasola: @eMGie: "Liczą się nie lata  naszego życia,  ale życie w ciągu tych lat"  Zeby nudno niebylo :)
  • awatar eMGie: A w sumie to po co próbowac? :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
[...] A może właśnie największa tęsknota zaczyna się od braku słów. Kiedy człowiek uparcie spycha w sobie ulubione miejsca, zapach skóry, imiona, myśli, gesty. Kiedy za wszelką cenę, wymazuje z pamięci obraz nieba a położone na karku dłonie nie dają już upragnionego ciepła. Może tęsknota to przede wszystkim strach.
I wszystko sprowadza się do tego że pewnego dnia pęknąć musi serce. Żebyś nie wiem jak podłym i bezlitosnym był skurwielem. Każdy człowiek na swój sposób tęskni.

Czas - Nieistnienia /Damian Sawa/
  • awatar Jamba: brak rozmów, brak czasu, obojętność. To wszystko zabija miłość
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pachniesz mi... Pachniesz mi tak swojo, tak mojo. Czasem przypominasz mi świeżo ugryzione jabłko, które zostawia soczysty zapach na ustach. Czy wiesz, że mój mózg rozpoznał Cię wśród tłumu? Wszyscy zostawiamy swój niewidzialny ślad, roztaczamy wokół mgłę feromonów, szukających właściwego związku chemicznego. Wtedy zobaczyłem jak pachniesz i ja zapachniałem Tobie. Zorientowałem się, że wszystko jest ustalone wcześniej, zanim jeszcze wypowiemy pierwsze słowa. Bywa, że lubimy lub nie lubimy kogoś od pierwszego kontaktu. Odbieramy siebie na podstawie niepowtarzalnego zapachu, odczytywanego przez nas mózg bez naszej świadomości, ale musimy być obok w świecie realnym. Dzisiaj ludzie siedzą przed laptopem, czy też wlepiają się w telefon i mimo, że rozmawiają, to wcale sobie nie pachną. Spotykając się w końcu, odczuwają dystans i pewną obcość, nie jest tak jak to sobie wyobrażali i nagle nawet przestają umieć ze sobą rozmawiać, wkradające się skrepowanie paraliżuje ich ciała, będąc na wyciągnięcie ręki nie lgną do siebie i chyba wtedy, nadchodzi rozczarowanie ? Bo przecież pisali po nocach, rozumieli się, dzielili małymi tajemnicami... Ale nie zapachnieli sobie.
 

 
Każde znajomości, każdego faceta czy dziewczynę na swojej drodze trzeba dobrze interpretować, bo jeden facet może być tylko po to byś np. wiedziała że musisz się szanować, drugi nauczy Cię, że "konfitura za muchą nie lata", trzeci może być próbą generalną przed poznaniem kogoś wyjątkowego i na całe życie. Nie możesz więc myśleć, że z Tobą jest coś nie tak i że przyciągasz złych ludzi, bo wszytko jest jak być powinno, czasem tylko nie tak łatwo jakbyśmy tego chcieli.
 

 
Co kieruje Tobą przy wyborze partnera? Pytam bo pchasz wózek sama a jego już dawno nie ma... Twoje szaleństwo dobiegło końca, zostało kilka fotek na FB, kilka komentarzy i z dużej grupy znajomy zostało kilka koleżanek... Koleżanki skończyły jak Ty... zastanawiasz się gdzie był błąd? Nie, Ty myślisz że to zwykły ch*j i tchórz, widzisz... nie do końca to jego wina... Życie ma kilka etapów, dziś jesteś na etapie trzepaka, właśnie bierzesz udział w darciu mordy, kto głośniej i kto po wszystkim zwyzywa większą ilość tych co zwracają uwagę... tych co są na etapie trzymania się za rękę. Zaraz na osiedle wjedzie Janusz jak dzik w paśnik, tata mu wyklepał z taczki tarabanta, zaraz będziesz wzdychać... Janusz włączy muzykę, weźmie łyka piwa, zacznie walkę ze śmietnikiem... już masz mokro, jesteś cała zakochana, imponuje Ci swoją siłą i tym jak koleżanki na niego patrzą... uważaj bo teraz się zesrasz... Janusz poszedł wyrwać znak drogowy... W Twojej głowie głupota już robi dla Janusza wolne miejsce, Janusz za to ma Cię w dupie, w jego głowie jest jedna myśl... wyrywać... i to mu się udaje, zalicza Cię jak kolejne kółko dookoła osiedla i bum... Świat się zawalił... Janusz odkrył, że ta jego jedyna zabawka z dzieciństwa ku*as potrafi zrobić dziecko... Ty zaś myślisz że będziecie już do końca... okazuje się że do końca tygodnia... Mogłoby być inaczej, gdybyś zamiast myśleć jak dziewczynka, myślała jak kobieta która w Januszu widzi debila a nie kandydata na partnera... Tego właściwego poznasz po tym jak patrzy na Ciebie gdy mówisz, jak reaguje na Twój uśmiech, jak zmienia swoje życie i cele by zrobić miejsce dla Was, bo już nie jesteś sama, poznasz go po tym jak imponuje Tobie a nie innym, jak cały jest dla Ciebie, jak idąc wieczorem przez park chwyci Cię mocniej za rękę i przytuli gdy na horyzoncie pojawią się Janusze, byś czuła się bezpiecznie... poznasz go po tym gdy to serce będzie robiło dla niego miejsce a nie głowa... głowa zmieści dużo, serce tylko Jego...Dzień dobry...M
 

 
W latach 70. byłem gówniakiem, czyli trochę zbyt stary jak na hipisa, ale pamiętam bardzo wyraźnie, jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie idea, że miłość jest odpowiedzią na wszystkie problemy świata. 'All you need is love' - śpiewali Beatlesi. Hasła głosiły: 'Make love, not war'. Zaczarowało mnie to. Nie chcemy komunizmu, nie chcemy kapitalizmu, nie chcemy syjonizmu – chcemy miłości! Każdy będzie kochał każdego i świat zostanie uratowany.

Niestety, przez lata stawałem się coraz bardziej sceptyczny, gdy chodzi o tę ideę. Doszedłem, poprzez osobiste doświadczenia, do dwóch prostych prawd.

Po pierwsze, że miłość to rzadko spotykany minerał. Nie jest możliwe – ze względów fizycznych i emocjonalnych – by kochać całą ludzkość.
Jeśli ktoś twierdzi, że kocha Amerykę Łacińską albo że kocha ludzi ubogich, albo że kocha kobiety – to znaczy, że nie kocha tak naprawdę nikogo. To zwykłe frazesy.

Po drugie, zdałem sobie sprawę, że miłość nie jest aż tak słodka, jak przedstawiano ją nam, gdy byliśmy młodzi – w literaturze sentymentalnej, w kinie. Miłość łączy skrajne poświęcenie ze skrajnym egoizmem. Zawiera w sobie jednocześnie potrzebę, by poświęcić się dla ukochanej osoby, a także by tę ukochaną osobę posiąść. By dominować i zostać zdominowanym. Więc miłość ma zapewne wiele twarzy, lecz słodka nie jest. Ten obraz pary trzymającej się za ręce, idącej w stronę zachodu słońca przez ukwiecone pole, najlepiej boso...

Wszyscy tego pragniemy.
Bo było to naszą strawą emocjonalną w czasach młodości. Ale to niebezpieczny obraz. Stwarza oczekiwania, których żadna miłość nie jest w stanie spełnić.
Co więcej, jest w niej niebezpieczny, gwałtowny, a nawet śmiertelny składnik.

Miłość i nienawiść są bardzo podobne. Kiedy kochamy kogoś, nie możemy przestać o nim lub o niej myśleć. Gdzie jest teraz? Czy zjadła śniadanie? Z kim się spotyka? Czy jest szczęśliwa? Kiedy nienawidzimy, również mamy obiekt przez cały czas na radarze. Co robi? Co ma na sobie? Czy jest, o zgrozo, szczęśliwa? Bardzo podobne uczucia. Dlaczego?

Bo i w miłości, i w nienawiści jest silny element zaborczości. Nie przypadkiem zazdrość jest mieszaniną miłości i nienawiści. Pojawia się tam, gdzie się przecinają.

I ostatni wniosek, który wynika z mojego doświadczenia: za miłość zawsze płacimy częścią naszej wolności. Ja byłem gotowy, by zapłacić tę cenę, bo nigdy nie byłem fanatyczny, jeśli chodzi o moją wolność. Ale również starałem się nie być fanatykiem, gdy szło o moje miłości.

Znam ludzi, którzy mówią, że miłość ich wyzwala. Że właśnie daje im wolność.
Nie wiem, co mają na myśli. Może dla ludzi, których seksualność w dzieciństwie była tłumiona, miłość jest wyzwalającym doświadczeniem. Ale to wyzwolenie raczej zmysłowe niż emocjonalne.

Jeśli mówimy o miłości w sensie emocjonalnym, to obie osoby składają w rękach drugiego część siebie. I często, a może nawet zawsze, jedna osoba składa w rękach drugiej więcej, niż dostaje. Zawsze jedno w związku bardziej płonie z miłości, a drugie bardziej pozwala, by go kochano.

- rozmowa z Amosem Ozem 'Wysokie obcasy'