• Wpisów:1283
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:77 426 / 3379 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Chcę Cię. Z każdą wadą. Z każdą zaletą. Z głupimi pytaniami. Z wszystkimi przyzwyczajeniami. Z każdym nawykiem. Z wszystkimi grymasami na twarzy. Z marudzeniem. I wszystkimi nieodkrytymi
myślami. Chcę Cię. Nawet, gdy ciężko ze sobą wytrzymać. Gdy obrażamy się na siebie na chwilę. Chcę Cię. Z całym ciężkim bagażem jaki nosisz. Z każdym przytuleniem, nawet gdy mówię, że nie chcę. Z cierpliwością. I kiedy jej już brakuje. Chcę Cię. Gdy się budzę. I gdy zasypiam. Gdy dzwonisz z pytaniem za ile będę gotowy. Gdy męczysz mnie swoim gadaniem. Chcę cię. Z najmniejszymi gestami. Chcę Cię ze wszystkim, bo bez tego wszystkiego nie byłabyś już taka moja.

- Autor nieznany

  • awatar Gość: Ej biorę łiskacza a ty zabieraj stąd swoje brudne dupsko, już, piszła.
  • awatar Gość: Chciałabym cię trzymać w ramionach Byś zapomniał o strasznych szponach Byś zapomniał o swoich ranach I duszy bolesnych stanach... Byś już nie chodził na manowce Lecz tylko prostymi drogami By miłością twą były nie barany, lecz owce - Te z czystymi, pięknymi sercami... Byś w szlachetnych miał upodobanie A w dobrych - wzór do naśladowania By ustało duszy twej narzekanie Że nie masz nikogo do swego kochania...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dobre !!! ☺
Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty - jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
- Ach tak, Biblia!
A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry...!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje
- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak... jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada
- Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze ...
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada
- Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
- Kto je stworzył?
Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
- Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze..
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student
- twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali
- Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
- Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się wmomencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921.
  • awatar jas fasola: @gość: a ty to kto??
  • awatar Gość: Ciekawe, dziękuję :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Lubię, gdy porno ma jakiś sensowny scenariusz, fabułę, przedstawia konkretna historię. Gdybym chciał obserwować, jak coś pierdoli się bez powodu, spojrzałbym na swoje życie.
Piotr C. – Brud
 

 


Relu nie lubi ludzi, ale ludzie lubią jego. Przychodzą, aby mu się zwierzać. Pije więc i słucha ludzkich tajemnic w świecie, gdzie kobiety są łatwe, a mężczyźni bezduszni. Prowadzone rozmowy bezlitośnie obnażają brud wymuskanego świata mężczyzn w drogich garniturach i kobiet w jeszcze droższych kostiumach

***

Wkurwia nas wszystko. Że jest za ciepło, że jest za zimno, że ktoś coś powiedział, że ktoś czegoś nie powiedział, że ktoś zostawił otwartą klapę od kibla, że zarysowaliśmy w samochodzie zderzak, że nam nie dała albo że nam dała zbyt powściągliwie, że ktoś nie wysłał e-maila albo obiecał, ale tego nie zrobił, że nam żarcie do stolika przynieśli zbyt mało energicznie i nie pocałowali wystarczająco miłośnie w dupę. Irytujemy się drobiazgami, czyli rzeczami, które tak naprawdę nie mają znaczenia. Nasze życie staje się ciągiem tanich, niepotrzebnych dram. Zamiast żyć, odczuwać, cieszyć się, napierdalamy na nieustającym wkurwie.
Piotr C.
 

 

Zwykle przed zmianą wstrzymuje nas strach. Strach przed tym, że jesteśmy z tym wszystkim same. Tymczasem zdradzę Ci tajemnicę. Sam to może być lisek chytrusek pośrodku ogromnego lasu. Ty, jak chcesz schudnąć, to masz na każdym osiedlu fitness, siłownię albo jakiś park. I w domu Chodakowską, do tego za darmo, bo istnieje YouTube. Jak chcesz znaleźć nową pracę, to masz od tego internet. Jak chcesz samorozwoju – setki podręczników, kursów i lekcji. Naprawdę, nie szukaj wymówek. Masz 24 godziny. Codziennie. Zanim powiesz, że to i tak za mało, przypomnij sobie pewne mądre motto: Ten, kto nie chce, zawsze znajdzie powód. Ten, kto chce, zawsze znajdzie sposób.

I jeśli początkowo będzie Ci trudno, a inni będą Cię wyszydzać, podkopywać i odbierać pewności, to przypomnij im, że ludzie dzielą się na dwa typy. Na tych, którzy wspinają się na góry oraz tych, którzy siedzą w cieniu gór i krytykują wspinających się. Oni już wybrali, chyba nie chcesz do nich dołączyć?

I tak, pewnie, że wspinaczka zaboli. Tak samo, jak za dzieciaka bolały kolana, kiedy kolejny raz zdzierałaś je sobie do krwi, ucząc się jeździć na rowerze. Wątpisz, że się opłacało? Kolana pogojone, ale ile frajdy. I jak niewiele w gruncie rzeczy Cię to kosztowało, skoro z efektów nauki korzystać możesz do dzisiaj. Dlatego wstawaj i powalcz o siebie. Możesz siedzieć w miejscu, jeśli tak Ci wygodnie, ale nie wolno Ci nie spełniać swoich własnych oczekiwań i całe życie być z siebie niezadowoloną.

A ilekroć uznasz, że nie dasz rady lub do czegoś się nie nadajesz, uśmiechnij się najszerzej jak umiesz i przypomnij sobie, co powiedział znany bokser, Muhammad Ali:

Jeżeli można było zrobić penicylinę ze spleśniałego chleba, z pewnością da się coś zrobić też z Ciebie.

Joanna Pachla, Wyrwane z kontekstu
 

 

Ja wiem, że chciałybyście wszystkiemu podołać. Chciałybyście być fajne, ładne, zgrabne, lubiane. Zdolne, inteligentne i bystre. I zwykle naprawdę jesteście, tylko nie dajecie sobie szans i za mocno się wszystkim ograniczacie – kompleksami, wyrzutami sumienia czy poczuciem winy. Pozwalacie, aby inni mieli zbyt duży wpływ na Wasze życie. Zastanawiacie się, co wypada, a czego nie. Co będzie dobrze, a co źle widziane. Pytacie: czy można spotykać się z młodszym mężczyzną? Czy można chcieć rozwodu, kiedy ma się dziecko? Czy można odejść do innego, kiedy obecnego się już nie kocha? A wiecie, co w tym jest najgorsze? Że nie boicie się w tych decyzjach o siebie. Boicie się, jak zareaguje druga strona. Wasze rodziny. Matki, ojcowie, dzieci. Myślicie o wszystkich tak bardzo obsesyjnie, że pomijacie tych, których sprawa dotyczy najmocniej. Pomijacie siebie.

Niestety, ale w życiu ważny jest jednak egoizm. Nie uszczęśliwicie nikogo, jeśli same nie będziecie szczęśliwe. Musicie zadbać o własne potrzeby, marzenia i aspiracje, bo inaczej skończycie jak sfrustrowane panie Halinki z poczty, których największą rozrywką w życiu jest chrupanie paluszków, kiedy po drugiej stronie okienka pieklą się zniecierpliwieni petenci. Zanim się obejrzycie, będziecie chodzić w ciuchach, jakie inni nosiliby wyłącznie dla zgrywy, a z powodu kompleksów swoje życie seksualne ograniczycie do pozycji, które nie wymagają oderwania od podłoża pleców. Dziewczyny, nie tędy droga. Weźcie się w garść tu, teraz, zaraz. Bo im będziecie starsze, tym będzie Wam ciężej.

Metabolizm spowolni, bo takie rzeczy dzieją się po trzydziestce. Pracy nie zmienicie, bo dziecko, kredyt, odpowiedzialność. Świata nie zobaczycie, bo jak wakacje z rodziną, to pewnie nad Bałtykiem. Aż w końcu usiądziecie i zapłaczecie, bo wiedziałyście, że należało po drodze coś zmienić, ale nie zmieniłyście. Dlaczego? Nie będziecie tego wiedzieć. Tak, jak dzisiaj nie wiecie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Głupia, bo nie szanujesz tego, co powinno być dla Ciebie najważniejsze. Nie szanujesz siebie. Potrafisz wyciskać z siebie maksa, odbębniając w pracy kolejne roboczogodziny i doprowadzając szefa do ekstazy kolejnym arkuszem Excela. Potrafisz cierpliwie pocieszać przyjaciółkę, której po raz trzynasty w tym miesiącu znowu w życiu nie wyszło. Potrafisz zagryzać zęby, kiedy Twoja matka wisi Ci drugą godzinę na telefonie i opowiada o tym, jak to sąsiadkę z klatki obok na pewno zdradza mąż. Potrafisz spiąć się na tyle, żeby uszczęśliwić wszystkich dookoła, a nie masz jaj, żeby powalczyć o siebie.

Zapomnij o tym, co myślą o Tobie inni i zastanów się chwilę, co sądzisz o sobie sama. Czujesz się dobrze w miejscu, w którym jesteś? Czujesz się dobrze w tej pracy, w tym mieszkaniu, w tym ciele? Nie patrz na liczby. Nie licz centymetrów, kilogramów, wydanych i zarobionych złotówek. Zadaj sobie tylko jedno, za to bardzo ważne pytanie: czy w miejscu, w którym jesteś, jesteś choć trochę szczęśliwa?

To niesamowite, że przejmujemy się opiniami absolutnie wszystkich dokoła, ale rzadko kiedy myślimy o sobie sami. Czyli nie przez pryzmat naszych matek, sióstr, przyjaciółek czy babć. Nie przez pryzmat naszych byłych, przyszłych i obecnych facetów. Nie przez pryzmat koleżanek z pracy, z którymi łączy nas jeden automat do kawy, ani przez pryzmat elity sąsiedzkiej, która tylko czeka ze swoimi poduszkami, aż na parapety zacznie docierać słońce. Im wszystkim nie musisz się wcale podobać. Nie jesteś zupą pomidorową, żeby Cię wszyscy lubili, ani karetką pogotowia, żeby Cię wszyscy potrzebowali. Trzymaj z tymi, którzy są Ci bliscy, a opinią zrzęd przejmuj się tyle, co promocją czopków na gorączkę – to, że jest, nie znaczy, że musisz z niej od razu korzystać.
 

 
"Spotkajmy się kiedyś. Porozmawiamy o tym, co czułem, gdy byłaś najważniejszym człowiekiem w moim życiu. Opowiem Ci o tęsknocie, której nie znasz. Dowiesz się czym była pustka - dziura w organizmie w kształcie Twojej duszy, niepozwalająca oddychać i zasypiać nocą. Zapewne nigdy nie wiedziałaś o istnieniu moich uczuć. Przyjdź, powspominamy stare dobre czasy, gdy jeszcze Ciebie kochałem."

Alicja Kostrzak
  • awatar Gość: Czasem nie warto wracać do przeszłości.
  • awatar OdNowaJa: troche mi zajmie przeczytanie Twojego bloga, ale zrobie to. Po pierwszej stronie sie zakochalam. pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Mąż napierdala żonę od rana do wieczora. Przeklina, gardzi, wyśmiewa. Nie pokazują się razem na mieście, a jeśli nawet to wyglądają jak brat z siostrą. W domu obowiązuje hierarchia. Ona gotuje obiadki, które regularnie przesala. Efekt zakochania, albo brak talentu kulinarnego. Co jego oczywiście mocno i też regularnie wkurwia. Zaczyna się więc stołować u znajomej z pracy. Bo facet jak przystało na głowę domu, pracować musi. Inaczej jest przysłowiową pizdą. Z obiadków u znajomej, najbardziej zaczynają smakować "kolacje" i późne powroty do domu. Które tłumaczy nadgodzinami. Żona bezgranicznie mu ufa. Bo przecież był ślub w obecności Boga i weselnych gości. Każdy słyszał, tekst o wierności i takie tam bla, bla, bla. Gdyby nie ufała, mogłaby dostać prawego sierpowego. Bo z niego to naprawdę niezły kozak i mistrz sztuk walk. Zwłaszcza gdy przeciwnikiem jest płeć żeńska.
I tam mija im dzień za dnie, tydzień za tygodniem, rok po roku. Szczęście, radość, małżeństwo.
_ _ _ _
Aż pewnego dnia, Pani poznaje Pana. Klucze upadają na ziemię, on to widzi i podnosi. Uśmiech, zakłopotanie i to głębokie spojrzenie. Jakby chciał powiedzieć:czekałem na ciebie całe życie.
Ona nieobyta, zahukana i hermetyczna, nieśmiało dziękuje i chce uciekać. Wtedy ów Pan, komplementuje fryzurę i kolor oczu. Mogliby stać tak oboje, nie mówić, nie jeść, nie pić. Stać tam i zatrzymać czas. Jednak czas płynie. Ona się spieszy a on nie zatrzymuje jej na siłę. Rzuca jednak na pożegnanie, że jutro tez tu będzie i że jeśli znowu te cholerne klucze spadną na ziemię, to gotów jest paść do stóp i oddać w ręce właścicielki"

Damian Sawa
 

 
Lubiła gapić się na ekran, który potwierdzał jego obecność. Tak jakby to miało oznaczać, że jest prawie tuż obok. Niemalże dotykał ją swoimi opuszkami palców. Przecież patrzyli w tym samym kierunku, prawie na siebie, dzielił ich tylko malutki, szklany ekran i tysiące źle zinterpretowanych wiadomości. Czuła nawet jego wzrok. Ale on mógł patrzeć przecież na kogoś innego. Wysyłać tamte wiersze do innej. Nie musiał nawet sprawdzać, czy ona też tam jest. Może już tego nie robi. Może na nią już nie czekał. Ale ona tam była. A gdy znikał, jej świat po raz kolejny się rozpadał. Czuła każdym nerwem jak odchodzi. Zostawiał ją tam, w tej pustej przestrzeni samą po raz kolejny. Chciała go powstrzymać. Uchwycić. On jednak i tak odchodził. Zawsze tak samo. Opuszczał ją dla czegoś lub kogoś. Na pewno dla innej kobiety - myślała. A przecież on mógł tylko jeść obiad. Ale mógł też siedzieć z inną i słuchać jej żartów. Śmiać się z tego, co było, marzyc o tym, co będzie. Mógł przecież cokolwiek. Na przykład mógł też czekać. Gapić się na ekran. Widzieć jej wpatrzone w niebieskie światło oczy. Czuć jej dłonie. Wyobrażać sobie rzeczy, których nie ma.
I nikt z nich nigdy nie napisze "tęsknie".
Wybrali więzienie swoich własnych wyobrażeń.

— Magdalena Oron "Zobaczyć świat inaczej"
 

 
I chcę się z tobą bawić w chowanego i dawać ci swoje ubrania i mówić ci że podobają mi się twoje buty i siedzieć na schodach kiedy bierzesz prysznic i masować ci szyję i całować ci stopy i trzymać cię za rękę i wychodzić żeby coś zjeść i nie obrażać się kiedy mi wyjadasz talerza i spotykać się w barze i rozmawiać o tym jak minął dzień i przepisywać na maszynie twoje listy i przenosić twoje pudła i śmiać się z twoich wariactw i dawać ci taśmy których nie słuchasz i oglądać wspaniałe filmy i oglądać głupie filmy i narzekać na programy radiowe i robić ci zdjęcia kiedy śpisz i wstawać żeby przynieść ci kawę i bułeczki i drożdżówki i chodzić do Florenta na kawę o północy i nic sobie nie robić kiedy podkradasz mi papierosy i nigdy nie masz zapałek i opowiadać ci program telewizyjny który widziałem poprzedniego wieczora i zabierać cię do okulisty i nie śmiać się z twoich dowcipów i pragnąć cię wczesnym rankiem ale nie budzić cię żebyś mogła sobie jeszcze pospać i całować twoje plecy i głaskać twoją skórę i mówić ci jak bardzo kocham twoje włosy twoje oczy twoje usta twoją szyję twoje piersi twoje pośladki twoją

i siedzieć na schodach paląc papierosa dopóki twój sąsiad nie wróci do domu i siedzieć na schodach paląc papierosy dopóki ty nie wrócisz do domu i martwić się kiedy się spóźniasz i dziwić się kiedy jesteś wcześniej i dawać ci słoneczniki i chodzić na twoje przyjęcia i tańczyć do upadłego

i przepraszać kiedy nie mam racji i cieszyć się kiedy mi przebaczasz i oglądać twoje fotografie i żałować że nie znam cię od zawsze i mieć w uszach twój głos i czuć dotyk twojej skóry i wpadać w panikę kiedy jesteś zła i jedno twoje oko staje się czerwone a drugie niebieskie włosy opadają ci na lewą stronę a twarz ma orientalne rysy i mówić ci jaka jesteś wspaniała

i tulić cię kiedy się boisz i obejmować cię kiedy ktoś cię zrani i chcieć cię kiedy poczuję twój zapach i obrażać cię dotykiem i kwilić jak dziecko kiedy jestem obok i kiedy jestem daleko i ślinić twoje piersi i pieścić cię w nocy i marznąć kiedy zabierasz cały koc i dusić się z gorąca kiedy go nie zabierasz i wpadać w zachwyt kiedy się uśmiechasz i rozpływać się ze szczęścia kiedy się śmiejesz i za nic nie rozumieć dlaczego myślisz że cię odrzucam jeśli cię nie odrzucam i dziwić się jak coś takiego mogło przyjść ci do głowy i zastanawiać się kim jesteś naprawdę ale i tak cię akceptować i opowiadać historię o zaczarowanym w anioła leśnym chłopcu który z miłości do ciebie przeleciał ocean i pisać dla ciebie wiersze i zastanawiać się dlaczego mi nie wierzysz i odczuwać uczucia tak głębokie że brak słów żeby je wyrazić

i chcieć kupić ci małego kotka o którego będę zazdrosny bo będziesz poświęcać mu więcej uwagi niż mnie i zatrzymywać cię w łóżku kiedy musisz wyjść i płakać jak dziecko kiedy w końcu sobie pójdziesz i tępić karaluchy i kupować ci prezenty których nie chcesz i odnosi je do sklepu i p rosić cię o rękę mimo że odmawiasz mi już któryś raz ponieważ ci się wydaje że mi na tym nie zależy chociaż zależy mi bardzo od kiedy zrobiłem to pierwszy raz i potem włóczyłem się po mieście które wydawało się puste bez ciebie i chcieć tego czego ty chcesz i wiedzieć że zatraciłem się cały i mimo to wiedzieć że przy tobie jestem bezpieczny i opowiadać ci o sobie najgorsze rzeczy i dawać ci to co we mnie najlepsze bo jesteś tego warta i odpowiadać na twoje pytania chociaż wolałabym tego nie robić

i mówić ci prawdę kiedy wcale tego nie chcę i zachowywać się uczciwie dlatego że wiem że tego sobie życzysz i gdy myślę że wszystko skończone czepiać się ciebie przez króciutkie dziesięć minut zanim na dobre wyrzucisz mnie ze swojego życia i zapominać kim jestem i próbować być bliżej bo pięknie jest uczyć się ciebie i warto zrobić ten wysiłek i mówić do ciebie źle po niemiecku i jeszcze gorzej po hebrajsku i kochać się z tobą o trzeciej nad ranem i jakimś cudem jakimś cudem jakimś cudem opowiedzieć ci chociaż trochę o
nieprzepartej, dozgonnej, przemożnej, bezwarunkowej, wszechogarniającej ,rozpierającej serce, wzbogacającej umysł, ciągłej, wiecznotrwałej, miłości jaką do ciebie czuję. Więc gdzie jestes?
— Sarah Kane

 

 


"Oczy zbierają informacje o wzroście, figurze, kolorze włosów i oczu, odzieży i szczegółach twarzy.
Następnie z prędkością 432 km/h sygnały docierają do mózgu.
Jednocześnie ucho wyławia barwę głosu i śmiechu a nos rejestruje bezwonne feromony.
Sortowanie danych i porównanie z przechowywanymi wzorcami doznań pozytywnych i negatywnych. Jeżeli wykryty został sygnał negatywny - proces ulega zamrożeniu, jeżeli pozytywny - mózg przechodzi do fazy trzeciej.
Podczas wykrycia sygnałów pozytywnych hipotalamus zaczyna produkować fenyloetyloaminę.
Początek tego procesu występuje zwykle ok 4 sekundy. W tym czasie uderzenia serca zwiększyły się około 50%, automatycznie oddech staje się szybszy, dodatkowo u kobiet oczy zaczynają błyszczeć."
 

 
"Zawsze jest ten jeden, przy którym chciałaś być. Dla którego mogłabyś rzucić wszystko. Przeprowadzić się, wprowadzić, rozważyć karierę gospodyni domowej, zaplanować imię dziecka czy noc z pokerem i whisky. Chciałaś kupować wtedy bilety do kina, na samolot, do teatru, na koncert. Bilet do szczęścia, w jedną stronę.

Zawsze jest ten jeden, który nie pokochał ciebie tak, jak ty jego."

Paulina Hofman
 

 
Spotykasz się z wieloma laskami, żeby nie być samotnym, ale jeśli robisz to cały czas, to jesteś takim samym samotnym facetem jak kiedyś, tylko że od czasu do czasu o tym zapominasz, a później leżysz w łóżku i rozmyślasz o tym, że chciałeś ruchać, a znów zostałeś wyruchny.
Przez wiele miesięcy mi to wystarczało, dopóki nie zrozumiałem tego, co być może innym przychodzi łatwiej - przelotne znajomości są dokładnie takie, jak mówi ich nazwa - przelotne. To tak jakbyś zamiast kupienia sobie Astona Martina poszedł tylko na jazdę próbną!
"Astona" kupiłem, kiedy poznałem kolejną dziewczynę i z pewną dawką niepokoju zauważyłem, że jest mi z nią lepiej niż z pozostałymi. Zostawała u mnie na tydzień i było mi smutno kiedy wychodziła, chociaż z innymi dziewczynami już drugiego dnia czułem, że marnuje swój czas. Spotykałem się z ładniejszymi, lepiej usytuowanymi czy bardziej wykształconymi, ale po wzięciu pod uwagę całokształtu, ona nie miała konkurencji.

- Volant "Piąty poziom"
 

 


"Chciałbym, żebyś zadzwoniła kiedyś do mnie w nocy i rzuciła krótkie: 'Czekam w samochodzie.' Nikt nie wiedziałby, że wyszedłem, że byłaś ze mną, że spędziliśmy tę noc poza obowiązującą, realną rzeczywistością. Pojechalibyśmy w te miejsca, które stały się kiedyś nasze, przesłuchalibyśmy wszystkie te piosenki, które nadal coś znaczą, a Ty przypomniałabyś mi, dlaczego to właśnie Ciebie wtedy wybrałem."

- Marta Kostrzyńska




 

 
"My ludzie umieramy na samą myśl o miłościach, które przepadły na zawsze, o chwilach, które mogłyby być piękne, a nie były, o skarbach, które mogłyby być odkryte, ale pozostały na zawsze niewidoczne pod piaskami. Obawiamy się sięgać po swoje największe marzenia, ponieważ wydaje nam się, że nie jesteśmy ich godni, lub że nigdy nam się to nie uda."
Paulo Coelho

Nigdy niczego nie żałuj. To doświadczenia kształtują Twoją osobowość.
Wierz w siebie, zawsze. Nie jesteś doskonały i to jest w Tobie wspaniałe. W tej niedoskonałości możesz wiele osiągnąć.
 

 
Nie mogę być częścią świata, gdzie mężczyźni ubierają swoje żony jak prostytutki, pokazując wszystko, co powinno zostać ukryte, gdzie nie ma pojęcia honoru i godności, gdzie rzadko można polegać na kimś, kto mówi, że coś obiecuje.
Gdzie kobiety nie chcą mieć dzieci, a mężczyźni nie chcą zakładać rodzin.
Gdzie frajerzy wierzą, że odnieśli sukces, siedząc rozparci za kierownicami limuzyn ich ojców, gdzie ojcowie mający iluzję władzy, próbują udowadniać ci, że jesteś nikim.
Gdzie ludzie fałszywie deklarują wiarę w Boga z kieliszkiem w ręku i brakiem zrozumienia podstaw, tego w co wierzą.
Gdzie pojęcie zazdrości jest uważane ze słabość, a skromność jest wadą.
Gdzie ludzie zapominają o miłości, szukając najlepszej opcji dla siebie, a nie człowieka w człowieku.
Gdzie ludzie wydają ostatnie pieniądze na swój samochód, nie szczędząc środków ani czasu, a sami są tak słabi, że sądzą iż to drogie cacko ukryje ich słabość.
Gdzie chłopcy tracą ciężko zarobione przez rodziców pieniądze w klubach, a dziewczyny kochają ich za to.
Gdzie nie można odróżnić kobiet od mężczyzn, a nazywane jest to „wolnością wyboru”, zaś idących tradycyjną ścieżką nazywa się upośledzonymi despotami.
Ja wybieram swoją drogę, jest mi tylko przykro, że nie znalazłem zrozumienia, wśród ludzi, na których naprawdę mi zależało.

- Keanu Reeves
  • awatar Gość: ŁZY Z KALENDARZA Nie, już nie mam przyjaciela - Zmienił się w diabelnego skurwiela Zmienił się w mego prześladowcę Co bez przyczyny ściga niewinną owcę Co pochwycił i prowadzi ją na rzeź Co ma za nic głębię, serca więź Co patrzy na czystą jak na przeklętą - I to jest właśnie dla mnie sprawą niepojętą Bo jak można zabijać za miłość? Jak można czułości serca mówić: “dość!”? Widocznie jednak i tak można - Nieśmiało mówi mi moja myśl ostrożna...
  • awatar Gość: Dlaczego ktoś, kto MNIE zostawił, pyta, dlaczego ja go zostawiłam?? DO PRZYJACIÓŁKI Biegnę do ciebie po lodzie Biorę prysznic w lodowatej wodzie Przez dziki tłum obcych się przedzieram I ze zdumienia oczy własne przecieram Sypie się na mnie gruz Ogarnia me serce mróz Śmierć twoją w biegu wspominam Gdy tak ku ostrej górze się wspinam Tu u mnie jest wielkie zamieszanie Jakieś procesy, biznesowe spotkanie Nie spotykam tu człowieka z duszą - Oni budować jakiś wielki gmach bezwzględnie muszą Tu u mnie są tylko liczni robotnicy Co nie mają szacunku dla spódnicy Co mnie jako gruz ciężki i zbędny traktują - Spychają przez dziurę i wszystko po drodze tratują… A ja? Myślę, czemu nawet nie porozmawiałam Gdy o nadchodzącej twej śmierci się dowiedziałam Czemu wtedy nie spytałam o przyczyny - A teraz nie ma już tej ciepłej, bliskiej mi dziewczyny...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Głupotą jest znikać z życia kogoś, kto ustawił nas na pierwszym miejscu. Kto oddał nam swoje serce, duszę i emocje. Uciec bez słów okrywając dnie i noce tej osoby ciszą, pustką i zastanowieniem. Nie róbcie tego. Nie odchodźcie od dobrych ludzi, myśląc, że na nich nie zasługujemy. Możecie im zniszczyć życie."
 

 
"Doszedłem do wniosku, że w życiu nie ma żadnych ustalonych zasad. Robisz to, co musisz, żeby przetrwać. Jeśli to oznacza ucieczkę od miłości twojego życia, żeby zachować zdrowie psychiczne, to tak robisz. Jeśli to oznacza złamanie czyjegoś serca, żeby nie złamało się twoje, robisz to. Życie jest skomplikowane - zbyt bardzo, żeby były rzeczy pewne. Wszyscy jesteśmy rozbici. Podnieś osobę, potrząśnij nią i usłyszysz grzechot ich rozbitych kawałków. Kawałków, które rozbili nasi ojcowie, nasze matki, nasi przyjaciele, znajomi albo ukochani."

— Tarryn Fisher, “Thief”
 

 



W miejscu skąd pochodzę mieszka 1000 ludzi
W miejscowości,która znajduje się obok, mieszka o połowę więcej ludzi
W większym niedaleko położonym mieście mieszka 300.000
A wkrótce będzie w Berlinie 4 miliony mieszkańców
Ostatnie pięć lat byłem sam
Szukałem szczęścia w lotto
Siedem nocy w tygodniu spałem za krótko
Zyłem choćby na karuzeli,która ciągle się kręci
Daleko zaszedłem i wiele widziałem
Dużo niezrozumiałych rzeczy wydarzyło się
Nie wiem ale się zapytam:
jak mnie znalazłaś?
Tego jednego, spośród 80 milionów ludzi
Tutaj był brzeg naszego spotkania
Byłaś już na zewnątrz ale wróciłaś się jeszcze
Powiedziałaś"halo" a mnie brakło słów
W jednym momencie wszystko stało się inaczej
Nigdy nie byłem dobry w obliczaniu prawdopodobieństw
ale tym razem i ja to zrozumiałem
Ta szansa,że spotkaliśmy siebie
była prawie zerowa,a jednak teraz stoimy tutaj
Daleko zaszedłem i wiele widziałem
Dużo niezrozumiałych rzeczy wydarzyło się
Nie wiem ale się zapytam:
jak mnie znalazłaś?
Tego jednego spośród 80 milionów ludzi
Kiedy się spotykamy,to świecimy się jak komety
Kiedy spotykamy się,to świecimy się jak komety
Daleko zaszedłem i wiele widziałem
Dużo niezrozumiałych rzeczy wydarzyło się
Nie wiem ale się zapytam:
jak mnie znalazłaś?
Tego jednego,spośród 80 milionów ludzi
Kiedy się spotykamy,to świecimy się jak komety
Kiedy spotykamy się,to świecimy się jak komety
Nie wiem ale się zapytam:
jak mnie znalazłaś?
Tego jednego, spośród 80 milionów ludz
 

 
Twoja doba, odkąd sięgasz pamięcią, ma 24 godziny. Zdaje się, że to wartość niezmienna – w przeciwieństwie do obwodu Twoich bioder. 24 godziny. Dokładnie tyle, ile doba Baracka Obamy, matki trójki dzieci albo Beyoncé. 24 godziny, w czasie których codziennie udaje Ci się nie osiągnąć NIC.

To znaczy: nie chudniesz, chociaż byś chciała, bo bardziej niż seksbombę, przypominasz aktualnie niewypał. Zmieniłabyś pracę, bo za mało zarabiasz, ale boisz się, bo lepsze zło oswojone niż czyhające za rogiem takie chuj-wie-co. Kupiłabyś nową bieliznę, bo obecnej nie wziąłby nawet Caritas, ale w sumie po co, skoro kontakt z mężczyzną masz raz do roku, kiedy Twój ginekolog robi Ci cytologię oraz USG. Przeprowadziłabyś się także do innego mieszkania, bo obecna dzielnica przypomina Ci dziewięć kręgów piekła Dantego, ale wymagałoby to ruszenia dupy, a ta już dawno przyrosła CI do kanapy.

Jest Ci siebie żal? I słusznie, bo nie dość, że jesteś leniwa, to do tego jeszcze głupia.




 

 
„… Zabiegani, w ciągłym pośpiechu, wiecznie spóźnieni- ludzie-rasa biegaczy. Czasem jednak zwalniamy na tyle żeby wszystko się poukładało. Los dokonuje cudów, udaje nam się ze sobą związać. Co jakiś czas w ogólnym chaosie zdarza się coś niespodziewanego, co daje nam siłę… Zaczynam myśleć, czuć, że może ludzie nie są tylko rasą biegaczy…”