• Wpisów:1283
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:77 423 / 3379 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
 



Czas,poplątał nasze dni,zszedł z ekranu stary film 
Zrozumieć pragnę jak,jak mogłem wcześniej być 
Bez ciebie świat był tylko taflą szkła. 
Śmiech,powrócił niby ptak,znów,znów mogę być i brać 
Szukałam to jest fakt,miłości nie bez wad 
Zagubionej w morzu tak zwykłych spraw 
Pokochaj jak nie kochał nikt,weź wszystko co potrzebne Ci 
Jak w tych najpiękniejszych snach 
Bez lęku,łez i pustych skarg,weź wszystko,w zamian siebie daj 
To znak,kochanie nadszedł czas,zmienić dawne dni,w jedyne słowo : "MY" 

Wiatr,postrącał liście z drzew,znów dostrzegam życia sens 
Ukryty pośród prawd,doświadczeń zgłębiam smak 
To wszystko dziś pragnę tobie dać 
Los,jak okruch rzucił nam,smak uniesień szczęścia gram 
Nadziei jasny świt połączył serca dwa 
Więc wypijmy,wypijmy ją do dna. 

Czas poplątał nasze dni,zszedł z ekranu stary film 
Zrozumieć pragnę jak,jak mogłem wcześniej żyć 
Bez ciebie świat nie znaczy dla mnie nic 
Zrozumieć pragnę jak,jak mogłem/am wcześniej żyć 
Bo bez ciebie świat nie znaczy dla mnie,nic


 

 
 



Emigracja to często życie w złotej klatce. 
Niczego Ci nie brakuje a jednocześnie czujesz że nie masz nic. 
Żyjesz obok własnego życia , w ciągłej pogoni... nie wiedząc za czym. 
 Ciągły pośpiech sprawia, że nie masz czasu cieszyć się tym co otacza Cię dookoła. 
W podświadomości odliczasz dni do spotkania z bliskimi.. 
Brakuje Ci najważniejszego. Rodziny, Świąt Bożego Narodzenia, zapachu gotujących się pierogów i widoku maków w zbożu. 
Nie dzielisz się jajkiem na Wielkanoc. Nie przytulasz siostry. Nie widzisz kolejnych zmarszczek i siwych włosów u rodziców.Nie wiesz, kiedy ktoś bliski potrzebuje pomocy 
Nie możesz być przy najbliższych osobach w ich ważnych dniach. Nie dzielisz z nimi smutków i radości. Urlopy w Polsce mijają na załatwianiu ważnych spraw w urzędach. Z czasem tych urlopów jest coraz mniej. 
Brakuje Ci zapachu ściętej trawy, kasztanów i śniegu. Koloru polskiego nieba, soczystych owoców i babiego lata. Ta tęsknota czasami zabija. Dusi. Wymusza poczucie winy, żalu i smutku. Tylko emigrant potrafi to zrozumiec.

 



 

 
... są w życiu relacje wyjątkowe, niekoniecznie związane z miłością. Spotykasz kogoś na swojej drodze i magnetyczna siła przyciąga Was do siebie. Chociażby nie wiem ile się mówiło, to zawsze zostaje coś, czego nie zdążyło się powiedzieć. Wciąż jest za mało czasu, który przepływa przez palce magicznym tempem, kiedy przebywacie razem. Ciągle pojawia się sprawy, którymi tak bardzo chciałbyś się z nią podzielić. I rozumiecie się wyjątkowo. Zupełnie jakbyście porozumiewali się na innym poziomie świadomości czy wrażliwości, niż reszta świata. Takiej osoby nie da się oszukać. Ona wie bardzo dobrze co czujesz bez Twoich zbędnych słów. Myślicie i odczuwacie w taki sam sposób. Chcesz z nią przebywać jeszcze i jeszcze. I w zasadzie ta historia nie ma końca. A jeśli Wasze drogi się rozchodzą, to zazwyczaj na jakiś czas, tylko po to żeby powrócić do siebie z taką samą pasją, czasami z inną perspektywą. Od takich ludzi nie da się odejść, nawet trzymając się od nich z daleka. Nie ma szans. Przeznaczenia się przecież nie oszuka.

- Moja dusza pachnie tobą
 

 
"Może jest taka miłość, która nie potrzebuję związku? Może osoby mogą żyć osobno, w nocy tulić się do innych ramion niż tych, które rzeczywiście pokochali. Mogą prowadzić osobne życia, śmiać się w różnych momentach, wybierać inne drogi, poznawać innych ludzi i budować domy, sadzić drzewa i płodzić dzieci z dala od siebie. Może jest taka miłość, która nie potrzebuję objęcia, splotu dłoni, wieczornych wyznań, a mimo to nadal trwa? Może wtedy zakochani są nieśmiertelni?
Nie będą cierpieć, bo przecież nie stracą kogoś kto nie jest ich, nie będą tęsknić, bo nie można tęsknić za kimś z kogo samemu się zrezygnowało. To taka miłość idealna. Ona jest, chociaż nikt jej nie widzi. Nie trzeba mówić "Kocham Cię", bo to tak oczywiste jak to, że kiedyś umrzemy.
Może jest taka miłość, która trwa wiecznie? Może taka prawdziwa miłość nie potrzebuję otoczki codzienności? Możecie się kochać mieszkając na innych kontynentach. Możecie być dla siebie wszystkim, a mówić te dwa słowa komuś innemu. Możecie być zakochani, bo kiedyś tam obiecaliście sobie Wasze serca po wieczność. Może jest taka miłość..."
 

 
Inteligentna kobieta nie będzie na siłę szukać adoracji i łykać byle jakich słów. Ona nie potrzebuje przelotnych uczuć i tanich adoratorów. Wymaga szczerości, zdecydowania i zaangażowania. Nie da się oszukiwać. Nawet jeśli raz popełniła błąd, zaufała komuś (bo najzwyczajniej w świecie miała dobre serce), a ktoś to zaufanie wykorzystał i zdeptał – to ona uczy się na błędach. Nie da się drugi raz okłamywać, nie da sobą manipulować i nie pozwoli nikomu się wykorzystywać. Nie da kolejnej szansy zwykłemu pajacowi, a każdego kolejnego klauna rozgryzie momentalnie. Mądrzy ludzie uczą się na błędach i często za tę naukę obrywają słowami, kłamstwami i plotkami rozsiewanymi przez głupszych ludzi nie mających za grosz klasy i szacunku.

- Rafał Wicijowski


 

 
...Nigdy nie potrafiłem zrozumieć jak można kochać jedną kobietę, a zasypiać w ramionach drugiej - nie mówię tutaj o skokach w bok których nie także nie uznaję, ale jeżeli chcemy osiągnąć to czego tak mocno pragniemy musimy włożyć w to ponadprzeciętny wysiłek. Życie to sztuka wyborów, albo biorę z życia to co najlepsze, albo wcale.

- Autor nieznany
 

 
Kiedy mężczyzna staje po „lepszej stronie” czterdziestki, zdarza mu się przeżyć pierwszy poważny kryzys. Zwie się to „kryzysem wieku średniego”. Ale czy to naprawdę „kryzys”? A może „nowe życie”? Wielu z was być może zadaje sobie pytanie, co można jeszcze zrobić po czterdziestce? Odpowiadamy: wszystko, co się chce! Przekroczenie magicznej bariery ma więcej plusów,niż minusów.

Doświadczenie

Choć tu nie ma reguły, ale można przyjąć, że po czterdziestce jesteś mądrzejszy, niż w wieku lat dwudziestu. Masz większą wiedzę o życiu, kobietach, relacjach międzyludzkich, sprawach zawodowych. Na szczęście minęły już czasy, kiedy liczył się tylko młody wiek; teraz i pracodawcy, i kobiety stawiają na doświadczenie i zdobyte umiejętności, zawodowe i inne... A może twoja wiedza przyda się bardziej w innym miejscu? Na zmianę pracy (jeśli to planujesz) teraz jest najlepszy moment! Wiesz, co umiesz robić i wiesz, do czego się absolutnie nie nadajesz. Wiesz, kim jesteś. Wykorzystaj to.

Pozycja

Nie musisz piastować od razu kierowniczego stanowiska i zarabiać góry pieniędzy, aby czuć się potrzebnym i spełnionym. Wystarczy, że robisz dobrze to, co robisz. Po czterdziestce masz już odpowiednią pozycję towarzyską, zawodową i społeczną. Nie musisz nic nikomu udowadniać, możesz spokojnie zacząć być sobą. A jak powiedział Lec: „żeby być sobą, trzeba być kimś”. Ty już jesteś Kimś, więc spokojnie możesz przestać się już napinać. A jeśli właśnie straciłeś pracę i rozglądasz się za nowym zajęciem – wykorzystaj swoje atuty. I nie bierz byle czego, bo już nie musisz, znasz swoją wartość.

Wygląd

Jeżeli zauważasz pierwsze oznaki upływu czasu w swoim wyglądzie, to potraktuj to jako dar od losu. Szpakowaci czy łysi faceci z dojrzałością w spojrzeniu są według naszych koleżanek jeszcze bardziej interesujący i sexy. Delikatna siwizna i kilka zmarszczek wokół oczu to oznaki prestiżu i doświadczenia życiowego. Do takich mężczyzn ciągnie kobiety – mają bowiem świadomość, że tylko dojrzały facet potrafi właściwie się nimi zająć . Mimo świetnej formy i powodzenia dbaj o siebie teraz uważniej – używaj dobrych kosmetyków, regularnie ćwicz i dobrze się odżywiaj. Skorzystaj z naszych rad na ten temat.

Biorąc pod uwagę tylko te trzy aspekty „prawdziwej dorosłości”, teraz znów zadaj sobie pytanie: co mogę zrobić po czterdziestce? Odpowiedź „wszystko” nie wyda ci się już tak nonszalancka i na pewno nie niemożliwa do zrealizowania.

Edukacja

Być może w ciągu ostatnich kilku lat zdarzyło ci się dostrzec, że pewne sprawy są poza twoimi granicami wiedzy. Może więc spróbujesz to naprawić? Może zaczniesz jakieś studia albo wybierzesz się na kurs? To może być na przykład nauka języka obcego – każdemu przyda się popracować nad swoim angielskim, albo... francuskim. Dobry może też być na przykład kurs negocjacji lub umiejętności interpersonalnych.

A może patent żeglarski lub motorowodny? Prawo jazy na motocykl, kurs nurkowania, taniec towarzyski? Pomijając nową, ciekawą wiedzę, którą mógłbyś na jakimś kursie przyswoić – pomyśl o nowych „koleżankach z grupy”. Oraz o kolegach - w ogóle o poznawaniu nowych ludzi. Pamiętaj – na naukę nigdy nie jest za późno!

To także doskonały czas na zrobienie doktoratu. Jeśli odkładałeś to do tej pory, warto, abyś się odważył – studia doktoranckie są często znacznie łatwiejsze od magisterskich. A zdobyty prestiż i satysfakcja – bezcenne.

Pasja

Masz w głowie już od kilku lat pomysł na książkę? Coś ze spraw zawodowych, a może jakiś kryminał? Teraz jest najlepszy czas, żeby siąść do pisania! Planowałeś kupić i wyremontować żaglówkę, mieć domek w Bieszczadach, złożyć motocykl, odrestaurować 40-letnią Simcę – nie wahaj się, zrób to. Ciągnie cię do muzyki klubowej, albo progresywnego rocka? Dlaczego nie! Może nie startuj od razu w programach typu „Mam talent” czy „X Factor”, ale zacznij po prostu od gry na gitarze. Wszystko, co zrobisz – zrób dla siebie. Chcesz imponować? Zaimponuj sobie.

A może masz niezrealizowane marzenia? Chciałbyś przepłynąć barką śródlądową z Warszawy do Paryża? Da się – nawet nie wiesz, że te miasta są połączone żeglowną drogą wodną... Chcesz polecieć szybowcem? Skoczyć na spadochronie? Zacząć jeździć na snowboardzie? Teraz na to wszystko masz wreszcie czas i środki, a i sił dosyć, by spróbować wszystkiego. Właściwie oprócz kariery zawodowego sportowca (chyba, że w grę wchodziłby brydż...) możesz wybrać i zrobić naprawdę wszystko.

Jeśli wierzysz w ludowe porzekadło, że „życie zacina się po czterdziestce”, to zmień swoje myślenie. Wbrew pozorom teraz więcej drzwi stoi przed tobą otworem, niż dwadzieścia lat temu. Wchodź śmiało! Zmień swój styl, pojedź do Afryki, wyremontuj stare auto, kup żaglówkę albo domek nad jeziorem. Just do it! I nie odkładaj nic na jutro – teraz jest czas na odważne decyzje.

Maciej Ślużyński
 

 
Dlaczego przyjaźni nie traktuje się na równi ze związkiem? A może jest lepsza? Dwoje ludzi pozostaje razem przez lata, a wiążą ich nie seks, nie atrakcyjność fizyczna, nie pieniądze, nie dzieci, nie własność, lecz wzajemna zgoda na bycie razem, wzajemne zobowiązanie wobec unii, która nie daje się skodyfikować. Przyjaźń oznacza bycie świadkiem dręczących nieszczęść przyjaciela, długich okresów nudy i rzadkich triumfów. To przywilej bycia przy drugiej osobie w jej najtrudniejszych chwilach i świadomość, że samemu też można się przy niej czuć podle.

— Hanya Yanagihara "Małe życie"
 

 
Szekspir napisał:
Czuję się szczęśliwy, wiesz dlaczego?
Dlatego, że niczego nie oczekuję.
Dlatego, że czekać i mieć nadzieje boli.
Wszystkie problemy mają sens i znaczenie. My będziemy zawsze spotykać ludzi dla których będziemy bez znaczenia, nawet jeśli powiedzą, że jesteśmy dla nich ważni. Ważne, żeby być silnym, bo po każdym upadku w życiu przychodzi nadzieja i światło w tunelu. Bądź zawsze szczęśliwa. Myśl o sobie, żyj dla siebie. Myśl o tym oddychaj. Zanim powiesz, słuchaj. Zanim napiszesz, pomyśl. Zanim odpowiesz, wysłuchaj. Zanim umrzesz, żyj. Zanim coś zrobisz, obserwuj. Udany związek jest nie ten z perfekcyjną osobą, tylko z tą osobą, z którą uczysz się żyć akceptować jej błędy. Jeśli ją utracisz będziesz żałował. Jeśli chcesz być szczęśliwy, żyj szczęśliwie. Dbaj o dobrych ludzi wokół, gdyż jesteś jednym z nich. Wspominaj jeśli, oczekujesz, że będzie ktoś, kto Twoje życie uczyni piękniejszym. Nie niszcz nigdy swojej osobowości dla kogoś kto przemija. Silna osoba próbuje swoje życie utrzymywać w porządku. Nawet ze łzami w oczach prostujesz się i mówisz z uśmiechem, że jest dobrze...
 

 
(...) zabierz ją na wódkę. A potem pocałuj. Tylko zacznij delikatnie. Kobiety tak lubią. Nawet te, które lubią wódkę.
 

 
Media lansują przekonanie, że prawdziwy przyjaciel ma zawsze dla nas czas, że kiedy tylko zechcemy rzuci dla nas wszystko i przybiegnie pogadać.
A to nie jest prawda, bo nasz przyjaciel ma też swoje życie, czyli obowiązki i plany, które nas nie uwzględniają. I nie możemy się za to obrażać.
Przyjaźń to coś więcej niż ciągłe bycie razem.
pani X
 

 
Wypijmy za wrogów, bo gdyby nie oni…

On Cię zostawił, a Ty znalazłaś mądrzejszego. Czyż nie jesteś mu za wdzięczna? Wypij dziś jego zdrowie.

Popatrz, wyrzucili Cię z pracy, a dzięki temu zbudowałeś firmę. Nie mów, że nie zrobili Ci przysługi! Napij się za nich.

Pamiętasz, jak się zawiodłeś, gdy bliska Ci osoba Cię oszukała? Gdyby nie ona, nadal wierzyłbyś w bajki. To trzeba świętować!

Nie było miłe słyszeć, żeś gruba… Ale przez to dziś miło jest patrzeć w lustro, co? Pokłoń się w ich kierunku.

Wyzywali Cię i publicznie krytykowali? Zaraz, przecież dzięki nim uwolniłeś się od opinii innych! Zdrówko.

Ktoś Ci mega utrudniał życie? Hej, czy to przypadkiem nie zmotywowało Cię do znalezienia nowych rozwiązań? Wdzięczność im też za to.

Brali Twoją pewność siebie za arogancję, tolerancję za pobłażliwość, wrażliwość za słabość, a wiarę w siebie za pychę? I dobrze, dziś przez to ufasz sobie. Pomachaj do nich życzliwie.

Chcieli sprowadzić Cię do swojego poziomu? No i dobrze, zauważyłeś, że czas wejść jeszcze wyżej. Uśmiechnij się do nich.

Dewaluują Twoje osiągnięcia? To był znak, że czas na kolejne. Należą im się brawa!

Chcieli Ci zrzucić koronę z głowy? Co za ulga, dowiedziałaś się, że jesteś królową też bez niej. Za to trzeba im polać.

Nie mogli znieść, że zarabiasz za dużo? Pamiętaj o tym, gdy dajesz dziś komuś prezent i go uszczęśliwiasz. Przez to zarabiasz więcej, co?

Zarzucali Ci kontrowersję, a Ty się tym przejmowałaś? Nie żartuj, przecież Ty nienawidzisz być w szarej masie! Mrugnij do nich okiem.

Pomogłeś komuś, a on potem o Tobie zapomniał, gdy byłeś w potrzebie? To wspaniałe wiedzieć, że możesz naprawdę liczyć na siebie. Łyczek dla nich.

Obrabiali Ci tyłek publicznie? To nauka wrażliwości, najwyraźniej czas pomóc innym, by też weszli wyżej. Podziękuj, szczególnie że nie przekręcili nazwiska.

Mieli zdanie o Tobie, choć nigdy Cię nie poznali? Spokojnie, wszystko przed nimi. Trzymaj to wino otwarte, gdy już się spotkacie. Wiemy oboje, że wtedy zmienią zdanie.

Jest niedziela. Piękny wieczór. Jesteś w doborowym towarzystwie - z takim sobą, o którego walczyłeś przez całe życie. Walczyłeś, bo było Ci trudno, ciężko, bo Cię atakowali i utrudniali Ci życie. I dobrze, bo gdyby nie wrogowie…

Nie miałbyś tyle siły.
Nie miałabyś tyle miłości.
Nie wierzyłabyś tak w ludzi.
Nie miałbyś takiego dystansu do siebie.
Nie radziłabyś tak sobie z wyzwaniami.
Nie zarabiałbyś tyle.
Nie kreowałabyś takich rzeczy.
Nie wpadałabyś na takie pomysły.
Nie uczyłbyś się nowych idei.

Wypijmy więc za wrogów, bo gdyby nie oni, nie moglibyśmy dziś być tak szczęśliwi.

Zdrówko.
MG
Mateusz Grzesiak
 

 
"Kobiety chcą w życiu określonych rzeczy. Chcą zakładania rano męskich, białych koszul. Chcą rzucić wszystko, wyjechać nad morze i zbierać muszle idąc wzdłuż wybrzeża. (...) chcą dostać sukienkę i pójść na kolację na miasto nie mając na sobie bielizny. Chcą stać z kimś na balkonie na szóstym piętrze, patrzeć na zapalone w wieżowcach światła i rozmawiać o przyszłości.
Chcą kolekcjonować chwile, które nie wyblakną po latach, bo jedynym sensem życia jest jego przeżywanie.

Można to robić samemu, ale przeżywa się je jednak o niebo lepiej z kimś, więc chcą być z facetem, z którym to będzie możliwe."

-Volantification
 

 
"Nie ścigaj człowieka, który postanowił od Ciebie odejść. Nie proś, żeby został. Nie błagaj o litość. On pojawił się w Twoim życiu tylko po to, żeby obudzić w Tobie to, co było uśpione. Muzykę, z której nie zdawałeś sobie sprawy. Jego misja jest zakończona. Podziękuj mu i pozwól odejść. On miał tylko poruszyć strunę. Teraz Ty musisz nauczyć się na niej grać..."

 

 
"W okienku messengera przyjaźń jest łatwiejsza. „Tęsknię” składa się z siedmiu liter. „Kiedy będziesz?”– 15 znaków ze spacjami. „Nie mogę się doczekać, aż znowu się spotkamy” – 36 liter plus przecinek. Łącznie 15 sekund. Pół minuty, jeśli ktoś używa polskich znaków. Tymczasem słowa to tylko słowa. Jesteś tym co robisz. Nie tym, co mówisz, że robisz. (...) Z fizyki pamiętam tylko jeden wzór. Przebyta droga dzielona przez czas, daje prędkość. Fizyczka nie wspomniała, że może chodzić o prędkość rozpadu znajomości. Kiedy odległość i czas krzyczą razem: sprawdzam, możesz tylko stać i przyglądać się, co zostało."
 

 
"Pamiętam ją, jak siedziała na balkonie w za dużym swetrze z rękawami naciągniętymi na dłonie, może paliła papierosa, w każdym razie pytała: „czy w ogóle istnieje coś takiego jak miłość?” i chodziło raczej o to, że jest wydrążona boleśnie w środku. Że woli raczej być sama. Że świat zamknięty w jej układzie nerwowym nie wydostaje się na zewnątrz, ale bardzo ją boli. Że jest bezradna w tak zwanym życiu codziennym."

— M.Halber "Najgorszy człowiek na świecie"
 

 
Ludzie wstawiają na fejsa swoje dupy, telewizory, samochody i wakacje. Zapominają o realu. Zdjęcia na fejsie nie zastąpią spaceru, lasu, rzeki, przyjaciół. Lajki nie staną się wyznacznikiem wielkich miłości, tylko sumą chwilowych wrażeń.
A gdzieś tam przecież w świecie realnym istnieje człowiek. Spojrzenie, dotyk, zapach.

- Kaja Kowalewska / Siedem grzechów głuchych
 

 


"Żebyś robiła mi herbatę bez cukru jak mi zimno i kawę na śniadanie i całowała we włosy po przebudzeniu i na dobranoc i pisała głupie wiadomości z dalekich podróży i zabierała na spacer w sobotnie popołudnie i czytała książki koło mnie przed snem i mówiła że boli że nie wiesz że przemija i że nie umiesz i całowała w kinie i uczyła jak się zmienia pas w popołudniowych korkach i leżała ze mną na słońcu nad wodą i mnie dotykała i podziwiała nową koszule i mówiła że beze mnie to bez sensu i głaskała po policzku i robiła mi zdjęcia i oglądała ze mną ulubione filmy po raz piętnasty i śmiała się ze mną i przytulała kiedy płaczę bo ja ciągle płaczę więc przytulaj mnie ciągle i zabierała na koncerty i leżała ze mną na ławce w parku i nie pozwalała rozpadać się na kawałki i zabrała mnie nad morze i tańczyła ze mną i żebyś za mną tęskniła kiedy mnie obok nie ma i żebyś już wiedziała żebyś była pewna żebyś potrafiła... kochać."
 

 

Gdy ktoś pytał „co słychać?” i za bardzo nie wiadomo było co odpowiedzieć, żeby nie rozpoczynać litanii krzywd, w pokoleniu moich rodziców zbywało się rozmówcę hasłem „stara bida”, w moim pokoleniu natomiast powiedzenie to przeszło metamorfozę i brzmi „jest chujowo, ale stabilnie”.

– Jak w pracy?

– Jest chujowo, ale stabilnie.
– Jak ci się układa z Krystyną?

– Jest chujowo, ale stabilnie.
– Jak mieszkanie z teściami?

– Jest chujowo, ale stabilnie.
– Jak życie?

– Jest chujowo, ale stabilnie.
Uniwersalna odpowiedź na wszelkie drażliwe pytania, które wywołują w pytanym dyskomfort i przypominają jak źle jest mu w danej kwestii. Gdy wiesz, że praca, którą wykonujesz zupełnie Cię nie satysfakcjonuje i nie rozwija, związek, w który wpadłeś to ciepłe bagienko, a Twoje życie nie może wydostać się z zamkniętego rozdziału, rzucasz zabawne hasełko podłapane gdzieś w sieci i po sprawie. Mam wrażenie, że niektórzy obrali je sobie za ponadczasowe motto, bo mimo zmiany dat w kalendarzu, kursu dolara i sytuacji geopolitycznej, ich odpowiedź na pytanie „co słychać?” cały czas brzmi tak samo. I nie jest to „super!”.

Jeśli jesteś jedną z osób, która kieruje się zasadą, że nie ma nic złego w tkwieniu w gównie, jeśli tylko to gówno jest Ci znane i przewidywalne, to ten tekst jest dla Ciebie.

Stabilizacja w długiej perspektywie nie istnieje
stabilizacja – stan równowagi; utrwalenie jakiegoś stanu, położenia, zjawiska
Pamiętam jak w 2013 byłem na jakiejś domówce i paląc fajkę na balkonie, gość, od którego wziąłem ognia, spytał mnie czym się zajmuję. Gdy powiedziałem, że piszę bloga spojrzał na mnie jak nauczyciel na uczniaka, i spytał retorycznie „no fajnie, fajnie, ale co ty będziesz robił za 5 lat, jak moda na blogi się skończy?”. Ta jego pseudo troska zdradzająca poczucie wyższości była o tyle zabawna, że on sam zajmował się montowaniem anten satelitarnych. Do telewizorów. Czyli w dobie Netflixa, HBO GO, serwisów z wideo na żądanie i szalonego rozwoju smartfonów, zajmował się montowaniem prehistorycznych urządzeń do reliktów przeszłości. Przez swoje zadufanie zupełnie nie zauważając jak świat się zmienia.

Bo świat się zmienia. Każdego dnia. Przez co nie ma czegoś takiego jak stabilizacja.

W czasach młodości mojej babci szewc to był pewny, solidny zawód. Dziś trudno mi sobie przypomnieć, czy w ciągu ostatnich 10 lat choć raz byłem u szewca. Podobnie jak nie korzysta się już z usług osób wykonujących takie profesje jak latarnik, szczurołap, mleczarz, czy telefonistka, mimo, że każdy z nich z pewnością czuł, że ma trwały fach w ręku. Galopujący postęp technologiczny sprawia, że każdego roku kolejne zawody odchodzą w zapomnienie, bo albo taniej, albo łatwiej, albo lepiej, albo szybciej jest daną pracę zlecić maszynie.

Bo wszystko się zmienia. Bo jedyną stałą jest zmiana.

Czy to w kwestii pracy, czy związków, czy polityki globalnej stabilizacja jest możliwa tylko w krótkim okresie, bo nikt z nas nie żyje w układzie izolowanym, zamkniętym na czynniki zewnętrzne. Nawet kamienna góra ulega zmianom, bo wietrzeje, jest drążona przez wodę lub przez zmiany wewnątrz naszej planety. Czy jeszcze 4 lata temu ktoś na poważnie brałby pod uwagę, że Donalnd Trump zostanie najważniejszym człowiekiem na świecie, Snapchat pozwoli twórcom zarabiać dziesiątki tysięcy złotych, a co piąty mieszkaniec dużego miasta będzie miał uczulenie na gluten?

To co się wydaje ucementowane dzisiaj, jutro jest już tylko liściem targanym na wietrze. „Panta rhei” – wszystko płynie, więc jak naiwnym trzeba być, żeby wierzyć w jakąkolwiek długoterminową stabilność?

Każdy dzień dłużej w bylejakości, to krok dalej od możliwości zmiany
Jest takie powiedzenie, że im więcej świeczek na torcie, tym trudniej cokolwiek zmienić. I jest w tym dużo prawdy.

Gdy masz 19 lat i mieszkasz z rodzicami, możesz całą swoją rzeczywistość wywracać do góry nogami pstrykając palcami. Z dnia na dzień. Bez obaw, bez konsekwencji bez wyrzutów moralnych. Gdy masz 27 lat i żyjesz na własny rachunek, łańcuchy rzeczywistości powoli zaczynają się zaciskać na Twoich nadgarstkach i coraz trudniej jest Ci wprowadzać gruntowne zmiany. Rzucenie pracy pod wpływem impulsu, już nie jest takie proste, bo rachunki same się nie zapłacą, a głodu nie zaspokoisz poczuciem bycia rebeliantem. Podobnie ze związkiem, masz dużo więcej oporów, żeby go zakończyć nawet jeśli nie jesteś z niego zadowolony, bo widzisz, że możliwości na poznanie kogoś nowego jest nieporównywalnie mniej. I przede wszystkim coraz mniej masz na to czasu. Gdy masz 35 lat czujesz się jak więzień codzienności, zniewolony przez obowiązki, więzi rodzinne, kredyty i inne, ciągle mnożące się zobowiązania. Zostawisz żonę, żeby w końcu znaleźć miłość swojego życia? Przecież macie razem dziecko. Skażesz je na wychowywanie się w rozbitej rodzinie? Pieprzniesz w cholerę tą odmóżdżającą robotą i otworzysz foodtrucka z tostami, o którym zawsze marzyłeś? A co jak nie wypali? Z czego będziesz spłacał mieszkanie? I płacił za przedszkole córki?

Stwierdzasz, że jest chujowo, ale stabilnie i patrzysz jak pociąg z lepszym życiem bezpowrotnie odjeżdża znikając we mgle.

Każdy dzień dłużej w bylejakości, to dzień krócej w zajebistości
Im dłużej tkwisz w życiu, którego nie chcesz, tym mniej masz czasu na życie, o którym śnisz.

Do momentu, w którym nie będziemy mieli cybernetycznych ciał, w pełni naprawialnych i wymienialnych, jak bohaterowie „Ghost in the shell”, a dusza nie będzie w stanie przemieszczać się między zewnętrznymi powłokami, do tego momentu czas jest jedynym nieodnawialnym dobrem na świecie. Godzin, dni, lat, gdy jesteś w relacji, sytuacji, czy zawodzie, który jest dla Ciebie niezadowalający, niesatysfakcjonujący, który Cię nie cieszy, który Ci nie odpowiada, nikt nie cofnie. Ten czas mija bezpowrotnie. BEZ-PO-WRO-TNIE. Nawet jeśli w wieku 40 lat, stwierdzisz, że rzucasz wszystko w pizdu i układasz świat wokół siebie tak jak miałeś na to ochotę od liceum, to nikt, powtarzam, NIKT nie zwróci Ci tych miesięcy, gdy żyłeś byle jak, w sprzeczności z samym sobą.

Życie chujowo, ale stabilnie, to skazywanie się na nieszczęście
Bo każdy dzień, gdy nie jesteś szczęśliwy, to jeden dzień mniej w Twoim życiu, gdy mógłbyś być szczęśliwy w pełni, a pozorna stabilność jest pozorna, do momentu kiedy staje się jawnym bagnem
 

 
Nie mogę być częścią świata, gdzie mężczyźni ubierają swoje żony jak prostytutki, pokazując wszystko, co powinno zostać ukryte, gdzie nie ma pojęcia honoru i godności, gdzie rzadko można polegać na kimś, kto mówi, że coś obiecuje.
Gdzie kobiety nie chcą mieć dzieci, a mężczyźni nie chcą zakładać rodzin.
Gdzie frajerzy wierzą, że odnieśli sukces, siedząc rozparci za kierownicami limuzyn ich ojców, gdzie ojcowie mający iluzję władzy, próbują udowadniać ci, że jesteś nikim.
Gdzie ludzie fałszywie deklarują wiarę w Boga z kieliszkiem w ręku i brakiem zrozumienia podstaw, tego w co wierzą.
Gdzie pojęcie zazdrości jest uważane ze słabość, a skromność jest wadą.
Gdzie ludzie zapominają o miłości, szukając najlepszej opcji dla siebie, a nie człowieka w człowieku.
Gdzie ludzie wydają ostatnie pieniądze na swój samochód, nie szczędząc środków ani czasu, a sami są tak słabi, że sądzą iż to drogie cacko ukryje ich słabość.
Gdzie chłopcy tracą ciężko zarobione przez rodziców pieniądze w klubach, a dziewczyny kochają ich za to.
Gdzie nie można odróżnić kobiet od mężczyzn, a nazywane jest to „wolnością wyboru”, zaś idących tradycyjną ścieżką nazywa się upośledzonymi despotami.
Ja wybieram swoją drogę, jest mi tylko przykro, że nie znalazłem zrozumienia, wśród ludzi, na których naprawdę mi zależało.

- Keanu Reeves
 

 
..." Czasami w ułamku sekundy człowiek uświadamia sobie, że całe jego życie zależało od jednej decyzji. Gdyby nie zgubiony list albo rozmowa telefoniczna, do której nie doszło, sprawy potoczyłyby się zupełnie inaczej. "...
.
Diana Palmer
 

 
Jest piękna. Ma spokojną, zimną, chłodną twarz. Jest piękna, a do tego jest zajebistą dupą; między jednym a drugim jest znacząca różnica, ale ona plasuje się w obu tych kategoriach. Znowu ogarnia mnie to uczucie, którego zaznawałem, gdy byliśmy razem, przez tych kilka razy, gdy pokazaliśmy się gdzieś publicznie- że jestem w pewien sposób dumny z tego, że ona jest przy mnie. Że ona mnie wzmacnia. Że lubię się z nią pokazywać, tak jak inni obnoszą się z zegarkami, marynarkami, biżuterią. Była moim złotym zegarkiem.

- Jakub Żulczyk "Ślepnąc od świateł"
 

 
Są osoby, które same dla siebie budują klatki i zamykają się w środku. Następnie biorą kluczyk do ręki, robią zamach i wyrzucają go najdalej jak mogą. Wtedy zaczynają przekonywać innych do tego, jakie ich życie jest do bani, bo chcieliby robić tyle świetnych rzeczy, ale jak, skoro dookoła siebie mają kraty? Nie widzą, że te kraty są zrobione ze słów, które same sobie mówią: „Nie umiem”, „Nie mogę”, „Nie mam szczęścia”, „Ona była inna, niż pozostałe”, „To był ten jedyny”, „Takie uczucie zdarza się tylko raz w życiu”.

Odpowiednio asertywna osoba powinna odpowiadać wtedy: „Gówno prawda”.

To nie życie odbiera ludziom szanse. Ludzie odbierają je sobie sami wierząc w to, że mają do przeżycia tylko jedną piękną miłość, tylko jedną szansę na biznes, tylko jedną taką przyjaźń i tylko jedną karierę, a później tylko nicość. Kiedy już jedną z nich wykorzystają to zaczynają panikować, bo dalej jest tylko otchłań.

Tylko że to ma miejsce tylko w twojej głowie. Możesz być elektrykiem z wąsem, panią Jadwigą po siedemdziesiątce, nastoletnią fanką Justina Biebera albo prezesem banku w garniturze na miarę i trzema rozwodami na koncie, a to wciąż oznacza, że masz tyle szans na szczęście ile sam sobie weźmiesz.

To, że nie zapominasz nie znaczy, że nie możesz zapomnieć. To oznacza, że jeszcze nie jest odpowiedni czas.

Relacje mają to do siebie, że wszystkie umierają. Najpierw powszednieją, a później, jeśli przestaje się je podtrzymywać, zaczynają się rozluźniać i wreszcie się kończą. Bez bólu. Bez histerii. Bez gniewu i bez żalu. Ludzie odwracają się od siebie i odchodzą czując to, co czuje się po sprzedaniu starej sofy – nostalgię wymieszaną ze słowami: „Wreszcie mam miejsce na coś innego. Może postawię tam lampkę i wielki fotel, w którym będę czytać książki?”.

W tym momencie są gotowi pójść naprzód.

Czasem ma się jednak pecha. Wtedy miłość jednej osoby kończy się wtedy, kiedy druga jest jeszcze na niekończącym się dopaminowym haju. Ona odchodzi i zostaje się z poczuciem: „Chcę więcej”. Wykorzystuje się to w restauracjach – im lepszy kucharz, tym mniejsze daje porcje. Wiesz dlaczego? Bo zanim nasycisz swój głód to już całe danie znika. Już go nie ma. Zostaje ci jego wspomnienie, które możesz idealizować.

Idziesz wtedy na randkę. On ma zarost i skórzaną kurtkę, ale wydaje się zbyt grzeczny, więc stwierdzasz: „To nie to”. Starasz się poznać kogoś innego, ale poznajesz wyłącznie osoby, które są o wiele gorsze od twojego eks, który w twojej głowie stał się już trzy razy zabawniejszy, pięć centymetrów wyższy i na co dzień wyglądający tak, jak modele na zdjęciach w magazynach.
W końcu dochodzisz więc do wniosku, że takiej miłości już nie przeżyjesz.

Możesz myśleć, że świadczy to o niesamowitych uczuciach. Możesz też myśleć, że przypieczony tost jest ostatecznym dowodem istnienia boga. Możesz, ale nie znaczy to, że tak naprawdę jest. To świadczy tylko o tym, że jak większości ludzi brakuje ci perspektywy. Zamiast przewidywać przyszłe zagrożenia i szanse jak w analizie SWOT uogólniasz swoje obecne samopoczucie na przyszłość. Jeśli dzisiaj jest dobrze, to z odwagą patrzysz w przyszłość. Jeśli akurat masz doła to wydaje ci się, że to złe życie, a nie jeden zły poniedziałek spędzony wśród upierdliwych klientów. Jeśli rozstajesz się z kimś o tyłku Ryana Reynoldsa to płaczesz, że to taki ostatni w twoim życiu, bo przecież masz już 22/25/31 lub 34 lata i to co dobre jest już za tobą. Czujesz jakie to żałosne?

W praktyce oznacza to tylko, że uporczywie trzymasz się tych wspomnień, bo czujesz, że ignorowane uczucia odchodzą, a ty jeszcze nie jesteś gotowa na wyrzucenie tej starej sofy, na której przeżyłaś tyle miłych chwil.

Ale będziesz na to gotowa i wtedy przeżyjesz coś znacznie lepszego.

Nie zapomnisz jeśli nie będziesz dawać szansy innym ludziom
Ludzie nie zawsze dostają to na co zasługują. Czasem dostają coś tylko dlatego, że mieli szczęście, tak jak w totka ktoś trafia szóstkę, chociaż jest na to szansa 1 do 10 milionów. To jednak nie oznacza, że liczenie na wygranie w kumulacji jest dobrym pomysłem na życie.

Niestety znam osoby, które uważają, że to genialna strategia w przypadku związków. „Po prostu tutaj będę i spotkam kogoś cudownego i wtedy pokażę jaką wspaniałą osobą jestem”.

Problem w tym, że zwykle mocno ogarnięci ludzie spotykają się z tak samo ogarniętymi osobami. Kobieta, która ma skończone studia MBA i samochód służbowy droższy, niż mieszkanie przeciętnej osoby, nie będzie raczej spotykała się z kimś, dla kogo szczytem stylu jest założenie sweterka w poprzeczne paski wyciętego w serek, wyjście najebać się ze znajomymi i pytanie później przypadkowych osób czy chcą wpierdol. W drugą stronę działa to dokładnie tak samo, więc mężczyźni spotykają się z kobietami, które są nie tylko atrakcyjne, lubią seks, techno i czarno-białe zdjęcia, ale też mówią im coś takie słowa jak Bergman, Foucault i kot Schrödingera. Tylko czasem mężczyźni wybierają kobiety oceniając wyłącznie ich kompatybilność z aktualnie noszonym krawatem, ale zdradzę ci sekret – to nigdy nie jest dla nich związek. To jest układ.

Fakty są takie: jeśli od 1 do 10 oceniasz się na 6, to pewnie możesz spotykać się z kimś, kogo oceniasz na 5, 6 i 7, ale osoby od 1 do 4 zignorujesz, a te powyżej siódemki zignorują ciebie. Czasem jednak się zdarza, że w twoim życiu pojawia się dziesiątka – odpowiednik głównej wygranej w loterii. Osoba, na którą nie zasługujesz. Nie masz pojęcia co w tobie widzi, ale się tym nie przejmujesz, bo jaka to różnica. Masz gdzieś, że cię nie szanuje, bo przecież nie masz za wiele szans na to, żeby spotkać porównywalną osobę. I kiedy ona odchodzi czujesz się z tym chujowo, bo nie wiesz jak to się stało, że ta osoba pojawiła się w twoim życiu i nie wiesz, co zrobić, żeby pojawiła się tam inna.

To jest idealny moment, żeby przestać wierzyć w farta, a zacząć wierzyć w siebie, bo do wyboru masz tylko:
1) Czekać na kolejny odpowiednik szóstki w totka
2) Stać się lepszą osobą.

Nie musisz być Sherlockiem Holmesem, żeby zauważyć, że pierwsze podejście nie działa i wiedzieć, że to, co działa to
DAWANIE SZANS:

- sobie, żeby każdego dnia być bardziej atrakcyjną, mądrą, zaradną osobą;
- i innym, żeby mogli pokazać, co jest w nich najlepsze.

- Volantification