• Wpisów:1222
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:6 dni temu
  • Licznik odwiedzin:74 348 / 3258 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
1200 wpisow, tysiace liter jak w scrabble poukladanych w wyrazy, wyrazy w zdania, ktore oddawaly uczucia chwil dobrych i zlych, powitan i pozegnan. Milosci i rozstan przez ponad 9 lat. Czas odpoczac i napisac nowa historie, zamknac ten rozdzial i przejsc do nowej ksiazki. Mysle ze nie spierdole tego, ze chyba dojrzalem do tego zeby nie zajmowac miejsca w zyciu tych, ktorych nic nieznaczylem i zajebiscie sie starac o miejsce u boku kogos u kogo mozna zaczac cos znaczyc. Kogos komu bedzie zalezalo.
Czas pokaze czy cel bez nawigacji, kompasu dobrych rad i innych pierdół byl dobrym celem.
Z przyzwyczajenie bede zagladal, zeby odpisac na wiadomosci osob w pewnym sesie waznych, zeby poczytac o zmianach w ich zyciu. 9 lat to kawal mojego zycia.....nie mowie dowidzenia lecz raczej do zobaczenia
 

 
Ja potrzebuję tylko trochę szczęścia, nie musi być dużo, tylko trochę.
Tak żeby obudzić się rano przy kimś, kto mnie kocha i móc powiedzieć, że jestem szczęśliwy. Tak po prostu. Bo mnie kocha. Bo jest. Bo chce być i nie odejdzie.
K. Śnioch
 

 
Im jestem starszy, tym bardziej jestem przekonany, że liczą się proste rzeczy. Nie kasa, tylko miłość (która, czasami jest jak depilacja okolic bikini, ale bez niej będziesz pluć na wszystko dookoła). Że każdy ranek to nowy początek. Że można porozmawiać bez ściem, tarcz i szóstych znaczeń i mówić dokładnie to, co myślimy. Że stary passat, może dać tyle samo radochy co Ferrari. Że można siedzieć pod drzewem na stadionie, pić tanie wino, jeść kurczaka palcami i być bardziej szczęśliwym i pełnym, niż wpierdalając śledzia zawiniętego w pączek, w ekskluzywnej skandynawskiej restauracji, gdzie na stolik czeka się trzy miesiące.
 

 
Straciłem dużo czasu bojąc się podjąć decyzję, nie realizując swoich marzeń czy tkwiąc w niekomfortowej dla mnie sytuacji, pracy czy związku. Kiedy sobie to uświadomiłem, postanowiłem: nigdy więcej! Nie chcę się obudzić w późnej starości żałując, że nie zaryzykowałem, nie podążyłem za głosem serca. Zacząłem grać o duże dla mnie stawki, czasami wygrywając a czasami sromotnie przegrywając. Ale czy żałuję? Nie żałuję wcale i pewnie dziś, nawet w tych przegranych dla mnie sprawach, podjąłbym te same decyzje.
 

 
Od setki „przyjaciół” z Facebooka chcemy lajków. I choć już Zygmunt Freud zauważył, że „można znieść nieskończenie wiele pochwał”, to jednak zdrowo się nie pożywimy, jedząc cukier łyżkami. Słodkie ściemy wprawdzie poprawiają chwilowo samoocenę, ale ugruntowują też nieufność.
Głód pochlebstw to dowód, jak niepewnie czujemy się ze sobą i z innymi. Podkopane już w dzieciństwie poczucie własnej wartości nie sprzyja autentycznemu byciu. Uciekamy od niechcianych prawd, zbolałe i zawstydzone ego kompensujemy ego dbającym o fasadę. Uwodzący i uwodzeni, tworzymy i umacniamy kłamliwy fundament naszego „ja”. Im gorzej jest nam ze sobą, tym bardziej pragniemy, by ktoś nas pokochał. Uwodzenie jest swoistym uprawianiem autopiaru. Prezentując siebie z jak najlepszej strony, ukrywamy prawdę o własnym cieniu: lękach, kompleksach, ograniczeniach. A im bardziej nam na kimś zależy, tym większy jest lęk przed odrzuceniem, a uczciwość schodzi na dalszy plan.
Czy kłamstwo jest kamieniem węgielnym miłości? Może nie do końca, ale stajemy się zakładnikami naszego idealnego „ja”. Pragnienie symbiozy, która wydaje się nam rajem, jest wszechwładne. Fabryka na pełnych obrotach produkuje miłosny haj. Wszystko nabiera blasku i sensu. Wchodzimy w stan nieważkości. Przepływa przez nas nieustanny strumień afirmatywnego zapału. (...)
Trwa to rok, może dwa lata. Potem dochodzi do głosu nasze mniej idealne „ja”. Zaczyna się codzienny mozół REALNEGO. Strome schody odkrywają krok po kroku niekompatybilności: potrzebne dla dobrego nastroju, a różne dla partnerów ilości snu, rozmów, czułości, seksu. To etap nieustannych konfrontacji i negocjacji. Ujawniają się kłamstwa, przemilczenia i manipulacje. Zagrożona bliskość zamienia się w obojętność, często pojawia się wzajemna niechęć. Mieniąca się kolorami tęczy symbiotyczna bańka, w której unoszą się zakochani, pęka tym szybciej, im szybciej była nadmuchana.

- rozdział Piotra Pietruchy z „Dwoje na huśtawce”
 

 
Miłość to coś więcej niż zachwyt, imponowanie, zaskakiwanie, ładna buzia, czy zgrabne ciało. To coś mniej namacalnego, coś niewizualnego, coś głębszego. To bardziej metafizyka, współgranie, połączenie myśli i odczuć w jeden monolit złożony z dwóch ciał. To jedność współczucia, zrozumienia, troski, decyzji. Nie jest łatwo to osiągnąć, do tego potrzeba pracy i poświęcenia. Tak łatwo ludzie odpuszczają, przekraczają granicę szacunku, a wtedy już ciężko zbudować taką bliskość. Nic nie dzieje się samo, żadna strzała amora nie spadnie z nieba, tylko my sami możemy tego dokonać. Trzeba mocno chcieć, mocno się starać. O każdą pierdołę, bo z tych pierdół składa się życie i te małe rzeczy pamiętamy najbardziej. Kochać to nie tylko mówić, a właśnie wczuwać się w kogoś, martwić się jednym tchem, czuć bicie serca jakby było jedno. Nic więcej w tym życiu chyba nam już nie trzeba, to jest sedno, największy sukces.
P.S.
Tak się zastanawiam ile osób czytając to prawie się pożygało, ile osób w ogóle nie zatrybiło o co kaman, a ile uznało to za nieżyciowe herezje. Pewnie dużo. Niestety teraz są już inne czasy, romantyzm to stara epoka, dziś rządzi wygląd, dobry sex i pieniądze, jeśli się nie sprawdzisz, wymienią Cię na lepszy model. A miłość? Teraz definiuje się ją powierzchownie, cieleśnie, materialistycznie, właściwie po co ona komu. Człowiek jest jak skarpetka, dziś jest ta, jutro inna. Brakuje w tym wszystkim tylko jednego. Sensu. Ale o tym nikt nie myśli, nieważne jest to, co będzie później, żyje się chwilą i chwilową "miłością". Wszystko jednak trwa do czasu. Sprawność, uroda, siła przeminie. Pozostanie tylko to, co łączy ludzi bez względu na zmiany, które przychodzą z wiekiem. Miłość przetrwa wszystko, złe czasy, starość, biedę, problemy i choroby. Wszystko poza nią to zamki na piasku.



Z netu
 

 
I być może nie ma wydarzeń, po których bym się nie pozbierał, to jestem przekonany, że po niektórych z nich będe zbierał się długo i boleśnie.

— Volantification
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Kiedy serce i rozum ze sobą walczą,
prawie zawsze cierpi wątroba.
K. Śnioch
 

 
- Chciałbym znowu stanąć na niektórych rozstajach dróg i dokonać innych wyborów a zwłaszcza zacząć z Tobą od początku.
- Żeby zacząć od początku, musiałby być jakiś koniec. A tego nigdy między nami nie było. Bo zawsze ktoś przerabiał kropke w przecinek...
 

 
....

Wieczorem znajomi zaproponowali wyjście do klubu, niespecjalnie ciekawa propozycja dla niewyspanego człowieka, ale jako że pogoda była ładna a w telewizji nic ciekawego, poszedłem.

Po godzinie, stojąc przy barze rozmyślając przelotnie nad sensem życia po to aby za chwilę "zawiesić się" nad tym wszystkim, dostrzegłem obok pewną dziewczynę. W momencie kiedy złapaliśmy kontakt wzrokowy, uśmiechnęła się.

Jedyna rzecz jaką przyszła mi w tym momencie na myśl to właśnie Twoja wiadomość. Nie jestem nieśmiałą osobą, choć jak na ironie, nienawidzę rozpoczynać rozmowy z obcymi ludźmi. Powrót do przemyśleń z południa. Drink do niczego nie zobowiązuje, w myśl tej zasady zaproponowałem.

Jak domyślasz się pewnie, zadała pytanie " Ale dlaczego ? Za co ? " hamując się jednocześnie z pytaniem " czego chcesz w zamian ".

- Za uśmiech - odpowiedziałem.

Stuknęliśmy się, zapytałem o imię, po czym poszedłem z powrotem do znajomych, nie licząc zupełnie na nic, i nie chcąc aby tak to wyglądało. Jakimś przypadkiem udało się nam porozmawiać później przy barze, po czym usłyszałem że zaraz wychodzi, a że mieszka niedaleko, przejdzie się. I wiesz ? Nie licząc zupełnie na nic, a chyba nie skłamie nawet mówiąc że nie chcąc niczego w zamian za drinka, poszedłem ją odprowadzić.

Rzeczywiście,trasa trwała 5 minut. Pod blokiem dostałem buziaka w policzek. Uśmiechnąłem się, życzyłem miłego wieczoru po czym wróciłem do znajomych. Dzisiaj rano dostałem zaproszenie na Facebooku. Myślę że każda z wczorajszych decyzji była najlepszą jaką mogłem podjąć. W dużej części dzięki Tobie.
 

 
Wszyscy mamy swoje blizny, udręki i zmory. Wszyscy chodzimy i udajemy, że wszystko jest w porządku. Jesteśmy uprzejmi wobec obcych, jeździmy po tej samej ulicy, stoimy w kolejce w sklepie i jakoś skrywamy ból i rozpacz. Ciężko pracujemy i układamy plany na przyszłość, które najczęściej diabli biorą.
Harlan Coben (z książki Wszyscy mamy tajemnice)
 

 
Często mówi się nam w trudnych chwilach, że czas leczy rany. To bzdura. W rzeczywistości jesteś załamany, zasmucony i zapłakany tak, że wydaje Ci się, iż to nigdy się nie skończy - aż dochodzisz do stanu, w którym zaczyna działać instynkt samozachowawczy. I przestajesz. Po prostu nie chcesz lub nie możesz robić tego nadal, ponieważ ból jest zbyt wielki. Blokujesz go. Negujesz. To jednak nie leczy rany.
Lub...
Lepiej kochać, a potem płakać. Następna bzdura. Wierzcie mi, wcale nie lepiej. Nie pokazujcie mi raju, żeby potem go spalić.
Harlan Coben – Nie mów nikomu
  • awatar What's up Megg: Czas nie leczy ran, czas do nich przyzwyczaja, uczy jak z nimi żyć :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
... a ja nagle miałem dosyć tej piosenki (...) ludzi, którzy nie umieli żyć, miasta, które nie umiało nawet istnieć. I dziewczyny, która była gdzieś w tłumie, przez którą gotował mi się mózg, o którą bez przerwy biłem się sam ze sobą, o której nawet nie wiedziałem, czy mam dosyć jej, czy mam dosyć moich własnych durnych rozterek na jej temat.

— Jakub Żulczyk "Wzgórze psów"
 

 
Często bywa tak, że jeśli czegoś nie powiemy od razu - to nie powiemy tego nigdy. Nie łudź się, że przyjdzie na coś, kiedyś, odpowiedni moment. Uważam, że nie ma czegoś takiego jak "odpowiednie monety". A słowa? Niby są tylko słowami, ale niewypowiedziane mogą przepaść na zawsze i zniszczyć tak naprawdę wszystko.

- Aleksandra Steć
 

 
Jest ogromna różnica między byciem durną księżniczką, a dojrzałą i inteligentną kobietą. Łobuz wcale nie kocha najbardziej. Gość, który sprawia, że nie możesz spać po nocach i masz mętlik w głowie wcale nie jest idealnym materiałem na faceta.

Jest nim ten, który sprawia, że nie możesz przestać się uśmiechać. Ten który daje Ci czas, wsparcie i obecność. Szukaj mężczyzny z mózgiem i pięknym sercem, który będzie dobrze traktował innych i Ciebie – to właśnie on będzie kochał najmocniej…

- Rafał Wicijowski
  • awatar What's up Megg: Znalazłam takiego... niestety jest nielegalny więc jest moim przyjacielem. W dodatku większość myśli, że jest psycholem... tylko dlatego, że potrafi "mówić". W dzisiejszych czasach gdy masz mózg i piękne serce - jesteś zarozumiałym dziwolągiem, psycholem i z pewnością coś jest z tobą nie tak... Smutny i pusty jest ten dzisiejszy świat, dla którego autorytetami są vlogerzy, a prawdą tylko to, co pokażą w swoich sponsorowanych filmach... ehh
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Są związki w których nie ma czułości. Nie ma szacunku. Nie ma oddania. Nie ma rozmów. Nie ma seksu. Są tylko wzajemne pretensje o wasze słabości i kłamstwa a później jak dobrze pójdzie przychodzi i kwiczy obojętność.

I kiedyś powiedziałbym, że należy się starać. Należy ratować. Należy pracować. Teraz, ze swoją typową miną ponurego, cynicznego buca odpowiem: nie ma co łapać spadającego noża.

Nie sprawisz, że w związku w cudowny sposób powróci pożądanie i tęsknota. Wzlotu już nie będzie.

Coś nie gra w związku – rozmawiasz. Próbujesz naprawiać. Ale jeśli nie działa zbyt długo – odchodzisz. Żadna panda nie zakwili od tego.

Życie jest zbyt krótkie, aby marnować je na ludzi, którzy nie darzą nas szacunkiem. Zaraz wszyscy zdechniemy.

https://pokolenieikea.com/2018/05/04/dlaczego-ludzie-w-zwiazku-jada-po-sobie-jak-wsciekle-psy/
 

 
Hmm jest inna, nieskazitelnie czysta w tym brudnym zachlannym świecie, dobra pomimo ciężkiego charakteru. Jest kimś w kogo oczach widzisz dobro, ciepło w uśmiechu, a jej dotyk paraliżuje Twoje całe ciało przeszywajacą fala gorąca. Uderza w każdą Twoja cząstkę swoją prawdziwościa, brakiem wstydu i zaufaniem jakim Cię darzy. Nie pyta, nie analizuje.. Ona rozumie. Jest obecna w każdej sekundzie Twojego życia, widzisz ją w najmniejszych rzeczach, czujesz zapach jej perfum w powietrzu, a kiedy za oknem pada deszcz Ty widzisz słońce. Taka jest, jest pełnią szczęścia.....jest poza zasięgiem....
...Czy spotkałeś kiedyś kobietę która wzbudziła w Tobie taka miłość że to uczucie zawładnelo wszystkimi Twoimi zmysłami, oddychasz nią, smakujesz, w jej oczach widzisz wszystko, wiesz że Twoje serce znalazło wreszcie dom. Twoje życie rozpoczyna się z nią, a bez niej napewno się skończy.
 

 
"Chciałabym, żebyś zadzwoniła kiedyś do mnie w nocy i rzuciła krótkie: 'Czekam w samochodzie.' Nikt nie wiedziałby, że wyszedłem, że byłaś ze mną, że spędziliśmy tę noc poza obowiązującą, realną rzeczywistością. Pojechalibyśmy w te miejsca, które stały się kiedyś nasze, przesłuchalibyśmy wszystkie te piosenki, które nadal coś znaczą, a Ty przypomniałabyś mi..........."
 

 
Kiedyś przyjdzie taki czas, że zatęsknimy za sobą oboje, ale nie będziemy mieli odwagi nawet ze sobą porozmawiać.
 

 
Dla innych bywamy jazdami próbnymi, trofeami, wyzwaniami albo dodatkami, które uzupełniają ich tygodnie, jak listek mięty na serniku malinowym. Czasem jesteśmy polisą ubezpieczeniową, a innym razem rollercosterem, na którym można zapomnieć o podatkach, zmarszczkach i szefie, który jest dupkiem. Dla kogoś jesteśmy słońcem, wokół którego krążą myśli o trzeciej nad ranem. Zdarza nam się być niezobowiązującą rozrywką, późniejszym wyrzutem sumienia, wspomnieniem, o którym nie powie się nikomu albo bolesnym kopniakiem, który mówi: „Hej! Dojrzej!”. Jesteśmy okruchami cudzych historii, supportami przed główną gwiazdą festiwalu ich życia, szkiełkami kręcącymi się w kalejdoskopie kawiarni, ulic, galerii handlowych i klubów.

Na koniec, bywamy też dla kogoś wszystkim.

A kim jestem dla ciebie ja?
 

 
"Ktoś kto nie boi się ośmieszenia napisałby: tęsknię."
 

 
..." Próbujemy się oszukiwać. Udajemy silnych gdy tak naprawdę ciągle powstrzymujemy łzy. Ukrywamy nasz ból i cierpienie. Mówimy że czujemy się dobrze, a na prawdę umieramy, bo czujemy że nasze problemy nas przerastają. "...